niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 50: "Żegnaj"



Harry’s POV:

Dziś jest dzień kiedy mają wybudzać Rue. Kręcę się niespokojnie na krzesełku przed jej salą. Wbijam wzrok w palce i czekam. Niall i Alice poszli po kawę, a Jamie do kibla. Jestem tylko ja i ojciec Ruby.
-Może będziesz lepiej jak znikniesz z jej życia.
-Co?
-Dobrze słyszałeś.
-Czemu?
-To wszystko wydarzyło się, bo się z nią spotykałeś.
-Ja ją kocham.
-Jeśli ją kochasz to pozwól jej odejść – rozmowę przerywa nam lekarz.
-Już się obudziła. Jest w lekkim szoku, ale to normalne.
-Dziękujemy doktorze – odzywa się Charlie.
-Pozwól mi zostać z nią sam na sam.
-Dobrze. Pozwolę ci się z nią pożegnać. Tylko spróbuj jej coś zrobić.
Wchodzę i zamykam drzwi. Rue siedzi na łóżku szpitalnym i mnie lustruje wzrokiem.
-Jesteś JJ? – pyta?
-Nie. JJ to twój brat.
-Wiem, że jest moim bratem, ale nie pamiętam jak wygląda. W ogóle boli mnie głowa i nie wiem co się dzieje.
-Nie wiesz kim jestem?
-A powinnam?
-Lekarz mówił, że nie będziesz pamiętać co się stało. Nic nie mówił, że zapomnisz mnie.
-Więc kim jesteś?
I nagle mnie olśniło. Nie pamięta mnie, więc nie będzie cierpieć jak odejdę. To najlepszy sposób żeby zniknąć z jej życia.
-Nikim ważnym Rue, nikim ważnym.
-To co tu..
-Przyszedłem się pożegnać. Zapomnij, że mnie widziałaś. Żegnaj. – wyszedłem z pokoju zatrzaskując drzwi.
-Jak coś nie pamiętasz mnie. Zrozumiano? – mówię do Charlie’go. – Nikt ma jej o mnie nie mówić, wspominać mojego imienia. Dla niej nie istnieje.
-Nie pamięta cię?
-Waszych wyglądów też nie. Myślała, że jestem JJ.
-Co?
-Też mnie to zdziwiło. W każdym bądź razie, nie mów jej o mnie. Inni też nie mogą mówić. Przekaż im to.
-Gdzie idziesz?
-Jak najdalej.
Wybiegłem ze szpitala i wsiadłem szybko do mojego samochodu. Pojechałem szybko do domu.
-Gdzie jedziesz? – krzyczy moja mama, która jest w szoku.
-Uciekam. Daleko. Nie wiem, może pojadę do Marka – to mój wujek, dla sprostowania.
-A co z nami, co z Ruby?
-Ona mnie nie pamięta, miała wypadek i straciła pamięć. Nie chce jej znowu zniszczyć życia, dlatego z niego znikam.
-Oh kochanie – przytula mnie mocno. Odwzajemniam to, a ona szlocha w moją bluzkę.
-Pilnuj się, nie zapomnij o nas i idź pożegnaj się z Abbey. Tylko nie tak bezpośrednio.
-Dobrze.
Pukam lekko w drzwi do jej pokoju. Siedzi na łóżku i czyta książkę. Ma na sobie piżamę. Moja mała siostrzyczka. Zbiera mi się na płacz, ale muszę być twardy.
-Hej mała.
-Hej Harry!
-Muszę ci coś powiedzieć. – poprawia się na łóżku. Podchodzę do niej i kucam przed nią. Ujmuję jej malutkie rączki i ściskam.
-Muszę wyjechać.
-Co? Czemu? Gdzie?
-Do wuja Marka, bo muszę mu… pomóc.
-Coś się stało wujkowi?
-Nie, spokojnie. Po prostu chce pomocy w sklepie. Zwolnił kogoś i niemoże znaleźć nikogo na jego miejsce.
-Ooo…
-Dasz sobie radę beze mnie?
-Postaram się…
-Wierzę w was.
-Wrócisz kiedyś?
-Oczywiście!
-Trzymam cię za słowo – uśmiecha się słabo, a ja ją przytulam.
-Muszę iść się spakować – puszczam ją i idę do pokoju.
-Papa.
Wyciągam torbę sportową i pakuję do niej wszystkie ubrania, biorę telefon i kluczę. Pieniądze z wygranej pakuję w worek i wkładam do torby.
-Dzwoń czasami! – mówi mama przez szloch kiedy odpalam samochód. Macham jej porozumiewawczo i odjeżdżam. Widzę jak moja młodsza przytula mamę i płacze.
Muszę wyjechać. Dla dobra wszystkich będzie lepiej jak zniknę.

Żegnaj mamo.

Żegnaj Abbey.


Żegnaj Ruby, moja miłości.

3 komentarze:

Sky Branks pisze...

Jestem załamana po tym rozdziale..
Oni muszą być razem.. nie ma innej opcji
Nie chcę żeby to był koniec ich związku ;(

kasia zielonooki pisze...

smutne :(

Julia Bilska pisze...

Aż się poplakalam on jest cudowny *.* :'(