czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 49: "To twoja wina!"

Harry’s POV:

Pojechałem do szpitala tak szybko jak mogłem. Przebrałem się, wziąłem swój telefon i samochód. Puchar wrzuciłem do bagażnika i przekazałem Luke’owi złą wiadomość o stanie Rue. Zaparkowałem auto na parkingu przy szpitalu. Wbiegłem do szpitala i podszedłem do recepcji.
-Gdzie mogę znaleźć Ruby Hamblett?
-Pan z rodziny?
-Jestem jej chłopakiem.
-Obecnie ma operacje. Możesz poczekać przy sali operacyjnej 214.
-Dziękuje.
Udałem się pod tą salę. Na miejscu był już jej ojciec i JJ. Była tam także Ali i Niall. Co oni tu..?
-Cześć Harry – pierwsza odezwała się Alice. Niall siedział potulnie na krześle, ale widać po nim, że coś go gryzie. Podeszła do mnie i odsunęła trochę od wstrząśniętego Charlie’go i JJ, którzy chodzili nerwowo po korytarzu.
-Gadaj co się stało.
-Ja..ja…
-Harry mów.
-Miałem walkę finałową i nie mogłem jej dopilnować. Luke i Ren ją pilnowali. Okazało się, że Ren był zdrajcą. Dziewczyna Trevor’a powiedziała, że ktoś czeka na nią i Rue pomyślała, że to Niall. Poszła z Ren’em, bo Luke nie mógł wychodzić z budynku, bo pilnował widowni. Tyle wiem od Luke.
-Kto jej to zrobił?
-Na pewno nie Ren. Może i jest pierdolonym zdrajcą, ale ma zasady. Nie skrzywdziłby dziewczyny.
-Więc kto?
-Pewnie jakiś idiota od Trevor’a.
-Musimy to zgłosić na policję.
-Nie jestem pewien czy możemy. To działo się przez Beatdown. Przecież nie pobili jej od tak. James zrobi wszystko żeby to nie wyszło na jaw. Wynajmie najlepszych prawników dla Trevor’a.
-Powiemy, że to była napaść z pobiciem.
-Pogadamy o tym później. Co z Rue?
-Ma poobijaną twarz, pełno rozcięć. Dosyć mocno uderzyła głową. To może być wstrząs mózgu. Miała krwotok wewnętrzny i przez ranę na głowię, straciła dużo krwi. Szansa, że przeżyje jest średnia. Obecnie zszywają jej rany i tamują krwawienie.
-Boże – przeczesuje włosy.
-Można tylko mieć nadzieje – gładzi mnie po ramieniu.
Wracamy do grupki. Mijają kolejne minuty. Niall robi się coraz bardziej niespokojny i kręci się na krzesełku. W końcu wybucha.
-To twoja wina! – wstaje i idzie w moją stronę. Uderza mnie pięścią w twarz. Upadam, a z mojej wargi sączy się krew. Chce kontynuować, ale powstrzymują go Ali i JJ.
-Niall uspokój się! – krzyczy Alice.
-Dość mamy zmartwień! – odzywa się JJ.
Wyrywa się z ich uścisku i odchodzi w przeciwną stronę. Jamie pomaga mi wstać, a Charlie patrzy na mnie niespokojnie. Ocieram wierzchem dłoni krew.
-O czym o mówi? – pyta spanikowany Charlie.
-Łże! Ja jej nic nie zrobiłem.
-To o czym on kurwa mówi!
-Podejrzewam, że napastnik zaatakował ją z mojego powodu. Wiedział, że jest ze mną i to wykorzystał.
-Zejdź mi z oczu! – wrzeszczy.
Nagle wychodzi lekarz.
-Będzie z nią dobrze. Obecnie jest nieprzytomna. Podejrzewamy zanik pamięci krótkotrwałej. Z czasem ją odzyska, ale tylko jej część. Nie będzie pamiętać co się stało i czemu tu jest.
-Kiedy się wybudzi? – pytam.
-Prawdopodobnie za niedługo.
-Dziękujemy – odzywa się Charlie.
-Przeniesiemy ją na salę pooperacyjną numer 314 – odzywa się do pielęgniarki. Kiwa głową i wchodzi do sali gdzie leży Rue.

-Przepraszam państwa, ale mam innych pacjentów – mówi i odchodzi.

1 komentarz:

Sky Branks pisze...

Dobrze, że Rue żyje!
Jejku częściowo straciła pamięć.. Ojj nie dobrze ;c
Czekam na nn i życzę weny <3
Buziaki, @xAgata_Sz .xx