poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 40: "Jesteś jednym z nich"

-Spokojnie maleńka. Harry za niedługo rozpocznie walkę finałową, a właściwie to nie, bo zrezygnuje.
-Wypuście mnie! – z moich oczu popłynęły łzy.
-Żartujesz? Mamy idealny powód dla, którego Styles zrezygnuje z walki. Ciebie – powiedział ochryple.
-Błagam! Nie róbcie mu nic – krzyknęłam.
-Jemu nic się nie stanie, ale tobie tak – prychnął Trevor.
Okrążał wolno krzesło, na którym siedziałam. W lewej ręce trzymał średniej wielkości nóż.
-Co by tu z tobą zrobić? – dodał szeptem. Stanął z tyłu i przyłożył ostrze do mojej szyi. Zaskamlałam cicho kiedy poczułam jak przejeżdża nim po skórze. Poczułam lekką ulgę kiedy ucisk na szyi zniknął. Trevor stanął przede mną i wymierzył siarczyste uderzenie w policzek. Zawyłam z bólu i poczułam jak miejsce po uderzeniu zaczyna pulsować. Nie mogłam nic zrobić, bo moje ręce zostały związane. Opuściłam głowę poddając się. Kolega Trevora zakneblował moje usta i uniósł moją głowę ciągnąc mocno za włosy. Spojrzałam na mojego oprawcę. Kolejne łzy wydostały się spod powieki, tworząc mokrą ścieżkę, poczym wsiąknęły do materiału, który uniemożliwiał mi mówienie.
-Nie płacz maleńka. – powiedział z udawanym współczuciem.

Otworzyłam szeroko oczy i wstałam gwałtownie. To tylko sen. Przetarłam spocone czoło. Muszę się czegoś napić. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Wyciągnęłam z szafki szklankę i nalałam do niej wodę z kranu. Pijąc powoli, usiadłam na barowym stołku. Kiedy naczynie było puste, położyłam je na blacie. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek. Za 3 godziny idę do szkoły. Doczłapałam się z powrotem na górę i biorąc przygotowane ubrania na dziś, weszłam do łazienki. Wzięłam długi prysznic, który rozluźnił moje spięte mięśnie. Kiedy spłukałam pianę z włosów, zakręciłam wodę i okryłam się ręcznikiem. Kiedy moje ciało było suche, nałożyłam ubrania. Przeczesałam palcami mokre włosy. Wyciągnęłam kosmetyczkę i nałożyłam lekki make-up. Wyszłam z łazienki w pełni przygotowana. Przez ten koszmar straciłam ochotę na śniadanie. Ze względu na nadmiar czasu postanowiłam pójść pieszo. Nałożyłam plecak, ubrałam białe Air Force i wyszłam z mieszkania, zamykając drzwi na klucz. Powoli zaczęłam zmierzać w stronę szkoły. Towarzyszyła mi jedynie muzyka i lekkie podmuchy wiatru, które rozwiewały moje włosy na wszystkie strony.
Pod budynkiem znalazłam się na czas. Do lekcji pozostało jakieś 10 minut, więc podeszłam do szafki i wyciągnęłam książkę do chemii. Przydałoby się pouczyć, bo podobno ma myć dziś niezapowiedziana kartkówka. Kiedy dzwonek zadzwonił, wstałam i weszłam do w pół pustej klasy. Siadłam na w 3 ławce, w środkowym rzędzie – tam gdzie zawsze siedzę z Niall’em – i wyciągnęłam na biurko potrzebne rzeczy. Do klasy wszedł Pan Hemmings i zapisując na tablicy temat, rozpoczął kolejną nudną lekcję geografii.
-Dziś będziemy omawiać temat płyt litosferycznych. Czy ktoś wie co to jest?
-Ja! – zgłosił się nasz klasowy kujon.
-A może Ruby?
-Ummm.. Płyty litosferyczne to największa jednostka podziału litosfery zgodnie z teorią tektoniki płyt. – dziękuje Panu Simpson’owi ze starej szkoły, który miał bzika na punkcie litosfery i dzielnie wpajał nam wiedzę na ej temat.
-Bardzo dobrze. Zapiszcie notatkę, a potem zrobimy ćwiczenia – uśmiechnął się do nas i zajął się dziennikiem. Większość otwarła książkę – w tym ja – i zaczęła wykonywać polecenie.
Spóźniony Niall nagle wparował do klasy i zajął miejsce koło mnie. Z opuszczoną głową wyciągnął książki.
-Witam pana. Jakieś usprawiedliwienie?
-Zaspałem – burknął pod nosem.
-Co się mówi?
-Przepraszam Panie Hemmings to się nie powtórzy.
-Dobrze, mam nadzieje – nauczyciel ponownie spuścił głowę do dziennika.
-Niall?
-Hm?
-Coś się stało?
Pokręcił głową.
-Przecież widzę.
-Nic się nie stało – warknął.
-Niall, znam cię i wiem, że coś się stało.
-Powiem ci po lekcjach.
-Okej.

Kiedy zadzwonił dzwonek Niall wybiegł z klasy. Co się z  nim dzieje? Wyszłam na zewnątrz. Potrzebuje się przewietrzyć. Oparłam się o mur i odblokowałam telefon. Jedna wiadomość, od Harry’ego. Kiedy otworzyłam ją i przeczytałam, uśmiechnęłam się. Napisał, że przyjedzie po mnie pod szkołę i, że mnie kocha. Niestety mój uśmiech został zmyty przez krzyk Nialla dobiegający zza ściany. Wychyliłam się lekko i ujrzałam blond chłopaka, który wrzeszczał na jakiegoś kolesia.
-Spierdoliłeś to kurwa!
-Ja…ja przepraszam – jąka się chłopak.
-Jak cię zauważyła to ci tego nie daruje!
-Nie zauważyła, przysięgam - broni się ciemnowłosy.
Niall uderzył go w twarz, a kiedy leżał, kopnął go dwa razy w brzuch. To nie był mój Niall. W jego oczach zobaczyłam… nic, pustka. Pod jednym okiem ujrzałam limo, a pod drugim mały plaster przysłaniający do połowy rozcięcie. Czemu wcześniej tego nie zauważyłam?
Z moich oczu popłynęły łzy. Horan stał nad obolałych chłopakiem. Wyłoniłam się cała zza ściany i cicho chlipnęłam. Na moje nieszczęście blondyn mnie usłyszał i gwałtownie się obrócił. Jego wzrok momentalnie utkwił we mnie, a jego rysy twarzy złagodniały.
-Ruby… - zaczął się zbliżać.
-Stój. Nie podchodź – mówię przez łzy.
-Ja..
-Nie! Wszystko widziałam. Co się z tobą stało? Już nie jesteś Niall’em, którego miałam za przyjaciela – szlocham.
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj. Jesteś jednym z nich.
-Nie prawda.
-Kłamiesz. Idź stąd…
-Rue, porozmawiajmy…
-Wynocha! – podbiegłam do krwawiącego chłopaka i pomogłam mu wstać.
-Dobrze się czujesz? Trzeba jechać do szpitala.
Chłopak jęknął i posłusznie podążał za mną. Zaniosłam go do pielęgniarki szkolnej, która go opatrzyła.
 Tego to się nie spodziewałam.


ODDAJ GŁOS W ANKIECIE PO PRAWEJ STRONIE ----->

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Fajny, no nie spodziewany obrót akcji, bardzo jestem ciekawa co będzie dalej.Mam nadzieję że dowiem się już niedługo. Czekam na next.Proszę tłumacz szybko...

Julia Bilska pisze...

Jezu jaki cudowny *.* <3 Czekam na next :)

Hazzelnuts Louiego pisze...

To nie jest tłumaczenie :)
To opowiadanie jest mojego autorstwa

Sky Branks pisze...

Świetny rozdział!
Niall co z tobą nie tak? :/
Buziaki, @xAgata_Sz .xx