piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 35: "Mam nadzieje, że mnie nie zawiedzie"

Kiedy się obudziłam poczułam zapomniane mi przyjemne uczucie. Ciepło drugiego człowieka, który mnie kocha. Wciąż jednak nie miałam pewności, czy to aby prawda, ale nie chciałam o tym myśleć. Nie znam za dobrze Harry’ego, ale sądzę, że jak się dowiedział o mojej historii nie byłby w stanie zrobić mi tego co Sebastian. On też jest człowiekiem. Ma uczucia i serce. Jestem dobrej myśli jeśli chodzi o niego. Mam nadzieje, że mnie nie zawiedzie.
Kiedy obróciłam się w jego stronę już spoglądał na mnie.
-Dzień dobry – uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
-Cześć – odwzajemniłam uśmiech i wstałam z jego torsu. Siadłam na nim okrakiem i chwyciłam jego twarz.
-Wyspałeś się?
-Przy tobie? Zawsze – pocałowałam go i kiedy poczułam nieprzyjemne zimno przypomniało mi się, że jestem kompletnie naga. Widać Harry’emu to nie przeszkadzało, ale jednak wyczuł moją niepewność i naciągnął na nas kołdrę. Pogłębiłam pocałunek, a chłopak mruknął.
-Ruby.
-Tak? – odsunęłam się od niego.
-Nie wytrzymam jak dalej będziesz siedzieć na mnie kompletnie naga…
Zachichotałam i wstałam z łóżka kierując się do szafki z bielizną. Wzięłam jeszcze bluzkę chłopaka i weszłam do łazienki zostawiając go tak leżącego i podnieconego samego.
-Jak chcesz mogę ci wyszorować plecy.
Zachichotałam cicho na jego komentarz.
-Sądzę, że dam sobie radę.
-Jesteś pewna? Sądzę, że jednak przyda ci się pomoc.
Uchyliłam lekko drzwi żeby spojrzeć na niego. To był błąd, bo chłopak stał jedynie w bokserkach, co mnie strasznie pociągało.
-Tak jestem pewna Harry – pocałowałam go i zamknęłam drzwi.
Weszłam pod prysznic i umyłam włosy moim ulubionym kokosowym szamponem. Kiedy skończyłam wyszłam i owinęłam się miękkim, frotowym ręcznikiem. Z włosów ściekała jeszcze woda więc przetarłam je drugim ręcznikiem leżącym na pralce. Wytarłam moje ciało i ubrałam się w bieliznę i bluzkę chłopaka. Uwielbiałam za duże ciuchy, zwłaszcza ciuchy Harry’ego. Umyłam zęby i nałożyłam balsam na ogolone nogi. Zanim wyszłam rozczesałam mokre włosy i upięłam je w wysokiego kucyka.
Styles siedział na moim łóżku wciąż ubrany w bokserki.
-Jak chcesz możesz wziąć prysznic. Wyciągnę ci tylko świeży ręcznik.
-Jasne – powiedział wstając i podchodząc do mnie. Przyciągnął mnie do siebie za koszulkę.
-Uwielbiam jak dziewczyna nosi moje ciuchy. – wyszeptał mi w ucho.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam w policzek.
-A ja lubię nosić ciuchy chłopaka. – uśmiechnęłam się i podeszłam do wielkiej szafy. Wyciągnęłam nowy czerwony ręcznik i rzuciłam w jego stronę. Zaczął ponownie zmierzać w moim kierunku, ale zatrzymałam go i wskazałam na łazienkę.
-Łazienka jest tam – uśmiechnęłam się cwaniacko i nie wiem czy specjalnie, czy nie schyliłam się po spodenki z dolnej półki, a potem nałożyłam je.
-Przestań.
-Co mam przestać? - mój uśmiech zmienił się w niewinny. Sadzę, że wyszedł wiarygodnie.
-Dobrze wiesz co.
-No nie wiem czy wiem.
-W takim razie, jak nie przestaniesz – złączył nasze ciała i popatrzył na mnie z góry. – wezmę cię w tej sekujcie na twoim biurku – oblizał wargę, a potem ją przygryzł.
-Idź się myć – wyszeptałam i wyszłam z pokoju.
Mój brzuch wołał o jedzenie, więc weszłam do kuchni i nalałam mleko do miski, a następnie czekoladowe płatki. Siadłam przy blacie i zajęłam się konsumpcją.
Było strasznie cicho jak na mój dom. W dzień wolny kuchnia tętni życiem, a teraz pusto. Która w ogóle jest godzina? Obróciłam się w stronę wielkiego zegara, który wskazywał godzinę 10:34. Powinni być w domu.
Wybrałam numer do Charliego i czekałam aż łaskawie odbierze.
-Halo?
-Cześć Charlie, gdzie wy jesteście?
-Ja musiałem iść do pracy, a JJ pewnie pojechał z Cat na tą wycieczkę.
-Aha okej.
-Coś jeszcze, bo ta awaria jest naprawdę poważna.
-Nie już nic. Pa.
Rozłączyłam się i dokończyłam moje płatki. Chwile potem zeszedł Harry ubrany jedynie w zawiązany ręcznik na jego biodrach.
-Jesteś głodny?
-No trochę, a masz coś dobrego?
-Płatki, kanapkę i zostały chyba jeszcze jajka w lodówce, więc możesz zrobić jajecznice albo omlet czy coś, nie wiem.
-Sądzę, że płatki mi wystarczą – uśmiechnął się i wyciągnął mleko z lodówki.
-Może ubrałbyś się co? Nie wiadomo kiedy Charlie wróci.
-To ty siedzisz w samych majtkach i mojej koszulce.
-Ale to ty masz sam ręcznik.
-Przeszkadza co to?
-Mi nie, ale nie mam zamiaru słuchać Charliego znów.
-Przecież jesteś dorosła – podszedł do mnie i objął mnie w talii – nie bój się. – pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się słabo.
-Dobrze, że dziś masz wolne.
-Masz jakieś plany?
-Myślałem o pójściu na siłownię, żeby potrenować. Dawno tam nie byłem.
-Musisz?
-Muszę, jeśli chce wygrać, a chce.
Parsknęłam głośno i udałam oburzoną.
-Przecież nie na cały dzień, Rue spokojnie no…
Wstałam z krzesła i zmierzyłam do małego pomieszczenia pod schodami gdzie trzymaliśmy przyrządy do sprzątania.
-Co ty robisz?
-Muszę posprzątać. Jestem jedyną kobietą w tym domu, a JJ i Charlie’mu nie chce się sprzątać.
-No daj spokój.
Weszłam jeszcze na górę i ubrałam krótkie, lekko potargane spodenki, a skrawek bluzki zawiązałam w supełek. Kucyka zmieniłam w koka. Ponownie poczłapałam na dół i z pomieszczenia wyjęłam szmatkę do wycierania kurzy. Harry dalej stał w kuchni i jadł swoje płatki.
Pierwszy w kolejce do odkurzania był salon. Zawsze na końcu był mój pokój, bo tam było zawsze najmniej brudu.

***

Kiedy skończyłam sprzątać dom byłam zmęczona. W końcu dwu piętrowy budynek o dużej powierzchni nie jest łatwy. Harry nie pomógł mi, ale nie mogłam od niego tego wymagać, bo po części był moim gościem. Siedział po turecku na moim łóżku i bawił się moim telefonem. Cały czas słyszałam muzyczki z gry i jego dosyć głośne ‘kurwa’ kiedy nie udawało mu się coś. Usiadłam koło niego i westchnęłam.
-O której idziesz na tą siłownie?
-Za chwile. Idziesz ze mną?
-Nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeśli chcesz.
-Czemu miałby niby być? Już raz byłaś ze mną.
-Ta kiedy prawie nikogo tam nie było. Przecież nie mogą zobaczyć nas razem. To byłoby niebezpiecznie pokazywać, że jesteśmy w związku. Nie uważasz? Jeszcze mogliby mnie wykorzystać przeciw tobie… - nie dokończyłam, bo przyłożył palec do moich ust, skutecznie utrudniając mi mówienie.
-Przestań już, proszę.
Pokiwałam głową na znak, że go rozumiem, dopiero wtedy ściągnął palec. Objął mnie swoim szerokim ramieniem i przytulił.
-Wszystko będzie dobrze – dodał pocierając moje ramie.
-Mam nadzieje.
-W takim razie idę sam. Zobaczymy się potem, okej?
-Okej.

***

Harry wziął swoje rzeczy, oprócz swojej koszulki, którą ciągle miałam na sobie. Pożyczyłam mu jakąś JJ. Nie mając co robić zadzwoniłam do Alice.
-Hej.
-No hej, hej. Jak się trzymasz?
-Dobrze, Charlie wpłacił wczoraj za mnie kaucję.
-A co z tą dziewczyną i Harry’m?
-Już jest spoko, powiedziałam Harry’emu, że jak to się powtórzy to nie ma na co liczyć.
-I dobrze powiedziałaś.
-Widzimy się dziś?
-Nie wiem, jestem umówiona z Zayn’em.
-To jutro?
-Jasne! Słuchaj, ja muszę lecieć, słyszymy się jutro.
-Paa.


I co ja mam teraz robić?




 *Jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz*

1 komentarz:

Julia Bilska pisze...

Cudo !!! Czekam na next *.*