środa, 28 maja 2014

Rozdział 33: "Areszt"

-Wychodzi pani.
-Jak to?
-Ktoś wpłacił kaucje.
Cicho wyszłam z tymczasowej celi idąc w stronę mojego wybawcy, którym okazał się Charlie.
-Co ty sobie wyobrażasz młoda damo?! Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego, że będę wpłacał kaucje!
-Daruj sobie scenki dobrego rodzica, nie jesteś nim. – wyszłam z komisariatu.
Pogoda jest okropna. Deszcz był rzęsisty, a do tego była mgła. Przeszłam policyjny parking i weszłam do dużego samochodu terenowego Charliego. Usiadłam na miejscu pasażera, zaraz po tym dołączył do mnie ojczym.
-Co się z tobą stało? Czemu wylądowałaś właśnie tu?
-Jezu Charlie! Od kiedy chce ci się być dobrym ojcem!
-Martwię się Ruby! Mimo, że nie jestem twoim prawdziwym ojcem boję się o ciebie.
-Rozumiem gdybyś był taki od początku, a nie od wtedy kiedy zaczęło się źle dziać!
-Interesowałem się, to ty mnie odpychałaś. Staram się jak mogę, a strata twojej matki mi nie pomogła. Mówisz, że to ty byłaś poszkodowana po jej śmierci, ale ja też przeżywałem piekło. Kochałem ją! Zrozum to dziewczyno w końcu!
-Nie mogę tego pojąć! Rozumiem, że była ważna w twoim życiu, ale to ona stanowiła całe moje życie, póki ty się nie pojawiłeś! Byłam jej oczkiem w głowie, a odkąd ty się wprowadziłeś ignorowała mnie!
-Przepraszam, że to tak odebrałaś, ale Elena kochała cię tak samo mocno jak przed moim pojawieniem się. Gdybyś ty poznała mężczyznę swojego życia też nie spędzałabyś z nią tyle czasu. – wziął głęboki oddech - Czemu po prostu mnie nie zaakceptujesz?
-Bo odebrałeś mi ją przed śmiercią.
Zapanowała cisza. Coś czuję, że uderzyłam w słaby punkt. Z oczu popłynęły pojedyncze łzy, które szybko wytarłam żeby nie okazać słabości przeciwnikowi. Charlie włączył silnik i pojechał w stronę domu.
Byłam cała obolała po bójce, więc kiedy wyszłam z pod prysznica od razu poszłam leżeć. Włączyłam laptop i otworzyłam pierwszy lepszy film. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i położyłam urządzenia na uda uprzednio okrywając się kołdrą.
Chwile potem JJ przyniósł mi obiecane kakao, które położył na stoliku nocnym. Wyszedł w ciszy z pokoju i zamknął za sobą drzwi.
Była dokładnie godzina druga w nocy. Film mi się znudził więc odłożyłam zamkniętego laptopa na podłogę. Mój napój właśnie się skończył, oblizałam wargę z pozostałości słodkiego płynu i ułożyłam się wygodnie na boku. Nie mogłam zasnąć jeszcze bite pół godziny.


* 5 godzin wcześniej *


Podjechaliśmy samochodem Niall’a pod dom Marka. Wysiadłam z niego zgrabnie i razem z przyjacielem zaczęłam podążać w stronę drzwi frontowych, które były otwarte. Uderzyło mnie ciepłe powietrze oraz odór alkoholu i spoconych ciał imprezowiczów. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu znajomych twarzy. Pierwsze ujrzałam Alice siedzącą na kanapie z jakimś typem, którym chyba był Zayn. Podeszłam do nich i przywitałam się.
-Super, jednak przyszłaś! Myślałam, że odpuścisz po zajęciach. Dzisiaj były wyjątkowo wycieńczające.
-Dotrzymuje obietnic, chyba, że naprawdę wyskoczy mi coś ważnego – uśmiechnęłam się w stronę Ali.
Zayn w stał z kanapy i podszedł do mnie.
-Hej, jestem Zen, my się chyba jeszcze osobiście nie znamy.
-Hej, a ja Rue. Znam cię tylko z opowiadać Alice.
Zayn przygryzł wargę i obrócił się w stronę swojej dziewczyny.
-Idziemy się napić Niall?
-Jasne! – powiedział z entuzjazmem chłopak. – Zaraz wrócimy, okej? – skierował się do mnie.
Przytaknęłam i usiadłam koło przyjaciółki na dużej skórzanej sofie w kolorze ciemnej czerwieni.
-Przyjechałaś z Niall’em?
-Jak widać. Harry mnie chyba olał, bo nawet nie potrafił mnie powiadomić, że pojedzie sam. Nie miałam z nim kontaktu odkąd rozmawialiśmy w szkole. Powiedział, że przyjdzie i się rozłączył.
-Myślałam właśnie, że z Harry’m, bo pałęta się tu od jakiś chyba 20 minut, ale, że nie zobaczyłam ciebie stwierdziłam, że nie przyjechałaś z nim…
-Pytał się coś o mnie?
-Tylko czy cię widziałam.
-I…?
-Powiedziałam, że nie, a potem poszedł.
Zaczęłam przeszukiwać tłum w celu odnalezienia znajomej mi burzy kasztanowych loków. Po 5 minutowych oględzinach nie znalazłam tego czego szukałam więc się poddałam.
-Idziemy zatańczyć? – zapytała nagle Ali – nudzi mi się, nie chce tu siedzieć w  nieskończoność.
-Okej.
Weszliśmy na obszerny dębowy parkiet, na którym bujała się masa ludzi. Dołączyliśmy do nich kołysząc się chaotycznie w rytm głośnej muzyki.
Kiedy już mieliśmy schodzić z parkietu zobaczyłam mojego chłopaka, stojącego w rogu sali, a w reku trzymał czerwony plastikowy kubek z alkoholem, jak sądzę. Uśmiechnęłam się jego stronę, ale kiedy zobaczyłam kto mu towarzyszy od razu zrzedła mi mina.
Była to niska blondynka z krągłościami. Miała na sobie obcisłą sukienkę odkrywającą więcej niż powinna. Kiedy miałam zamiar tam podejść i żądać wyjaśnień, blondynka wzięła kubek z ręki Styles’a, upijając łyka, a następnie zaczęła szeptać mu coś do ucha. Stałam jak kołek wbity w ziemię. Nie mogłam się ruszyć, ten widok sparaliżował moje ciało. Wzrok chłopaka przeniósł się na mnie, po czym od razu odepchnął od siebie klejącą się dziewczynę.
Zaczął zmierzać w moim kierunku, ale szyki pokrzyżowała mu odepchnięta wcześniej suka, która zatrzymała go ręką. Chłopak się zatrzymał i zaczął patrzeń  na poczynania dziewczyny.
Skapnęłam się o co chodzi kiedy do mnie podeszła.
-Co ty kurwa robisz?
-A co mam robić?! To ty mi chłopaka podrywasz!
-Chyba sobie jaja robisz! Na mózg upadłaś czy co? Harry nie ma dziewczyny, a co dopiero takiej dziwki jak ty. – prychnęła mi prosto w twarz.
W tym momencie straciłam cierpliwość, a moja pięść powędrowała na jej twarz. Słyszałam nagłe krzyki w stylu ‘ biją się’ albo ‘wezwijcie policje’.
Od dziewczyny odciągnął mnie Harry przytrzymując mnie w pasie. Cały czas wierzgałam nogami i krzyczałam, że ma mnie puścić. Jednak zrobił to za późno, bo ktoś zdążył wezwać policję, która zgarnęła nas obie.
Mimo, że wygrałam, to i tak nieźle dostałam od tej pizdy. Bolały mnie ramiona i uda, w które gorączkowo uderzała, żeby się wydostać. Jak ona nie mogła wiedzieć, że jesteśmy razem, skoro chodzi do nas do szkoły.
Nienawidzę takich suk, ale Harry też coś z tym mógł zrobić. Powiedzieć jej, że jest zajęty, albo żeby się odpierdoliła. Nie wiem, jaki ktolwiek znak, że jest niedostępny. Ona bez wstydu się do niego kleiła, a on nic z tym nie robił.
Podczas drogi na posterunek policyjny, popłynęły mi z oczu pojedyncze łzy, na wspomnienie o Harry’m, który dopiero po zobaczeniu mnie się opamiętał. Pan policjant wsadził mnie do ciasnego pomieszczenia gdzie 2 na 4 ściany były kratami. Usiadłam na ławce. Byli tam również inni ludzie, którzy popełnili drobne wykroczenia, coś w stylu wandalizmu czy bójek jak ja. Mój rywal siedział w celi dalej. Też nie wsadziłabym jej ze mną do jednego pomieszczenia. Mogłabym ją rozszarpać, albo gorzej.

 Była tak samo winna jak ja i nie sądzę żeby policjanci ustalili tylko winę moją, bo to w sumie ona sprowokowała mnie do ciosu i to ona powinna być w pełni odpowiedzialna za to wykroczenie.



 *Jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz*

3 komentarze:

Julia Bilska pisze...

Czekam na next *.* Cudo !!

Anonimowy pisze...

Swietne oby tak dalej komentujcie
Lidzia

Ola Nowak pisze...

Nie przestawaj chce nexta