poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 28: "Nie ma jebanej opcji, że na to przystanę!"

Obudziły mnie promienie świetlne wydobywające się zza firanki. Mam wrażenie, że w końcu się wyspałam. Siadłam powoli i kiedy miałam się rozciągnąć poczułam przeszywający ból. Moje mięśnie. To przez ten cały kurs. Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł. Wstałam z łóżka wciąż czując ból. Spięłam włosy w wysoki kucyk i zeszłam na dół gdzie siedział Jamie.
-Hej Ru… - przerwał i zaczął przyglądać mi się uważniej - co ci jest?
-Bolą mnie mięśnie, przez wczoraj. – przetarłam się po bolącym karku i zaczęłam robić herbatę.
-A co było wczoraj?
-Byłam na jakimś kursie tańca z Alice i widocznie za dużo z siebie dałam – uśmiechnęłam się słabo. Włożyłam do białego kubka torebkę imbirowej herbaty i wlałam wrzącą wodę do naczynia.
-Ohoho.. To pojechałaś.
-Ta – prychnęłam i siadłam naprzeciwko niego u pijając łyk mojej herbaty.
-Gdzie tata? – dodałam.
-W mieście. Załatwia parę spraw związanych z domem.
-Coś jest nie tak?
-Tylko musi zapłacić zaległe rachunki za wodę i prąd, a tak to jest spoko.
-Nie sądziłam, że mamy problemy finansowe.
-Nie mamy problemów. Szef opóźnił mu wypłatę i nie miał jak zapłacić. To wszystko, nie masz się o co martwić.
-Mam nadzieje… - znów upiłam łyk ciepłej herbatki. Moje spięte mięśnie powoli się rozluźniały.
Pochyliłam głowę spoglądając do kubka i westchnęłam ciężko. Kiedy ją podniosłam JJ wgapiał się w moją szyję.
-Co? – uniosłam jedną brew zdezorientowana.
-Co masz na szyi?
-Co? – podeszłam do lustra stojącego w przedpokoju i wytrzeszczyłam oczy.
O kurwa. Zupełnie o nich zapomniałam. Musiałam szybko coś wymyślić.
-Um, nie wiem. Może w coś się uderzyłam.
-Ruby.. mnie nie oszukasz. Do kogo należy? Do twojego chłoptasia czy instruktora tego całego kursu? – zaśmiał się głupkowato.
-Ugh, zamknij się…
-No dobra. – uniósł ręce w geście obronnym kiedy spiorunowałam go wzrokiem.
Z powrotem usiadłam naprzeciwko niego i uniosłam kubek żeby dopić resztki.
-Masz dziś jakieś plany?
-Nie wiem, a ty?
-Jadę na imprezę i nie ma mnie na noc.
-Oh.
-Jak tata wróci to go poinformuj i nie zapomnij o tym.
-No okej. Czemu sam nie możesz?
-Bo mnie już nie będzie, a nie będę do niego dzwonić i mu przeszkadzać. Rozumiesz?
-Tak.
Wszedł na górę, a ja zostałam sama. Wyciągnęłam z szuflady karteczki samo przylepne i napisałam notatkę do taty, o nie obecności JJ, po czym przykleiłam ją na lodówkę.

***
Kiedy Jamie wyszedł potwornie się nudziłam. Jutro jest szkoła, więc może zadanie zrobię czy coś, chociaż potwornie mi się nie chce. Weszłam na górę do pokoju i leniwie zaczęłam pisać w zeszycie odpowiedzi.
„Napisz rozprawkę na temat..”

-No chyba was pojebało… Nie będę pisać, żadne rozprawki. – powiedziałam do siebie spoglądając w książkę do języka angielskiego.
-A powinnaś. – obróciłam się szybko i ujrzałam Harry’ego stojącego w progu.
-Boże! Weź mnie nie strasz! Chcesz żebym zawału dostała?! – pocierałam się o bolącą szyję, która zaczęła pulsować od zbyt szybkiego ruchu.
-Nie – zaśmiał się i przerzucił wzrok na moją rękę, którą wciąż pocierałam bolące miejsce.
-Boli cię coś? – uniósł brew.
-Ta, mięśnie.
-Od..?
-Wczoraj mieliśmy te zajęcia z Ali co ci mówiłam i instruktor..
-Kto? – momentalnie się spiął na wypowiedziane przeze mnie słowa. O kurwa, mogłam pominąć fakt o tym, że uczy nas facet.
-Um… - opuściłam głowę – instruktor…
-Facet?! Nie będziesz chodzić na te zajęcia! – kurde, wkurzył się.
-Harry, spokojnie! On mnie tylko uczy, nic więcej!
-Nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby jakiś palant od tańca wgapiał się w ciebie na tym jebanych zajęciach!
-Nie zabronisz mi na nie iść!
-Zdziwisz się!
-Ale obiecałam Alice, że jej samej nie zostawię! Proszę…
-Nie ma jebanej opcji, że na to przystanę!
-Ale on jest zajęty! – kłamię.
-To nie zmienia faktu, że będzie się na ciebie patrzeć kiedy tańczysz!
-Musi się na mnie patrzeć, żeby sprawdzić czy dobrze wykonuję ruchy!
-Ugh. Nie chcę żeby ktoś patrzył na ciebie, zwłaszcza kiedy mnie nie ma w pobliżu. – powiedział już trochę spokojnie.
-Nie ufasz mi?
-Ufam tobie, ale nie jemu.
-Daj spokój. Jeśli zrobi coś co mnie zaniepokoi to się wypiszę.
-Od razu?
-Od razu. – przytuliłam go i starałam się zignorować fakt, że wszystko mnie boli.
-Właściwie to czemu mnie odwiedziłeś?
-Bo nie odpisywałaś na moje sms’y i zacząłem się martwić. – podeszłam do półki, na której leżał mój telefon i go wzięłam. Kiedy go odblokowałam zobaczyłam chyba z 30 powiadomień i to, że jest wyciszony.
-Przepraszam, ale zapomniałam włączyć głos po zajęciach.
-Już dobra, a tak w ogóle to powinnaś zamykać drzwi kiedy jesteś sama. Ktoś mógł wejść i coś zrobić złego.
-Będę pamiętać.
-Mam nadzieje…



*jeśli przeczytałaś/eś = zostaw komentarz*


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kocham to masakra ale sie wkręciłam
Lidzia

Anonimowy pisze...

Kocham mega sie wkręciłam
Lidzia

Julia Bilska pisze...

Uwielbiam go czytać :* Kocham !!!