sobota, 3 maja 2014

Rozdział 27: "Nawet on"

Rozchyliłam usta dając mu dostęp do wnętrza moich ust. Zaczął delikatnie muskać moje podniebienie i język. Podniósł mnie chwytając nogi, którymi następnie oplotłam jego pas. Jeśli dobrze się orientowałam to niósł mnie do mojego pokoju. Wow, dobry jest. Ja nie potrafiłabym jednocześnie kogoś całować i nieść, zwłaszcza po schodach. Kiedy w końcu poczułam jak delikatnie kładzie mnie na łóżko, odetchnęłam z ulgą, że mnie nie upuścił po drodze. Położyłam dłonie na jego policzkach i pogłębiłam pocałunek. Chłopak siedział na mnie okrakiem, a jego ręce gładziły moją talię. Poczułam na moim podbrzuszu jak jego przyrodzenie twardnieje. Mruknęłam z podniecenia. Przyjemne ciepło rozrywało moje dolne partię.
To by było zbyt piękne gdyby nam ktoś nie przerwał. Mój telefon. Powinnam go była wyłączyć. Zdenerwowany Harry rozłączył nasze usta.
-Odbierz. – wydał prostą komendę.
-Po co? – zmarszczyłam brwi i sięgnęłam ręką po telefon. Harry wciąż siedział na mnie okrakiem i spoglądał na mnie co chwila.

-Halo?
-Hej Ruby. To ja Niall.
Masz wyczucie.
-No hej. Co chcesz? – powiedziałam pośpiesznie, starając się jednocześnie, żeby to nie brzmiało jakbym nie chciała z nim teraz gadać mimo, że tak było.
-Potrzebuje opisać notatki z ostatnich lekcji. Chciałbym cię prosić o pożyczenie zeszytów.
-Spoko, mogę ci pożyczyć. Za ile będziesz?
-Jestem niedaleko. Daj mi pięć minut.
-Okej – rozłączyłam się  i odłożyłam telefon z powrotem na miejsce.
-Zejdź ze mnie.
-Czemu?
-Muszę pożyczyć Niall’owi zeszyty, a nie wyciągane ich z plecaka, który jest na krześle, jeśli na mnie siedzisz.
-Ugh. – zszedł ze mnie i położył się obok.
Wstałam szybko i wyciągnęłam zeszyty, których potrzebował blondyn. Zeszłam na dół i jak na zawołanie usłyszałam dzwonek. Otwarłam drzwi i podałam chłopakowi rzeczy.
-Dzięki. Oddam ci je jutro – uśmiechnął się do mnie i odszedł. Zamknęłam drzwi i weszłam do pokoju. Harry akurat przeglądał mój…
-Harry! Boże zostaw to!
-Czemu? Podobają mi się te rysunki. – uśmiechnął się.
-Ale ja nie chce żebyś je widział! Nie chce żeby kto kolwiek na to patrzył! To moja prywatna rzecz!
-No dobra… - zamknął szkicownik i mi go podał.
-Jak ty w ogóle go znalazłeś? On przecież był w szufladzie na biel… - spojrzałam na uchyloną szufladę, w której była moja bielizna. Zaczerwieniłam się cała i włożyłam przedmiot do półki mocno ją trzaskając.
-Czemu grzebałeś mi w rzeczach!? – otworzyłam szeroko oczy.
-Nudziło mi się i ..
-To nie jest powód!
-No dobra, dobra. Przepraszam.
Walnęłam się w czoło nie wiedząc co powiedzieć. Harry objął mnie mocno i ucałował w czoło.
-Muszę już iść.
-Um, no dobra. – pocałowałam go w usta.
Odprowadziłam go na dół i się z nim pożegnałam. Było już po piętnastej. Weszłam na górę i otworzyłam szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Wybrałam czarne legginsy i miętową bluzkę. Do tego do torby spakowałam granatową bluzę i wodę. Na stopy postanowiłam ubrać zwyczajne trampki. Zjadłam jeszcze przed wyjściem miskę płatków kukurydzianych, żeby mi nie burczało w brzuchu. Przeczesałam włosy i spojrzałam w lustro. Na mojej twarzy widniał lekki wodoodporny makijaż, a szyja była fioletowa od malinek Harry’ego. Włożyłam na nadgarstek jeszcze gumkę do włosów i byłam gotowa do wyjścia.

***

Na sali nie było tłoczno. Oprócz mnie i Alice były jeszcze 3 dziewczyny i 2 chłopców w podobnym wieku do naszego. Odłożyłam torbę w róg sali razem z Ali. Po jakiś pięciu minutach przyszedł instruktor.
-Cześć wszystkim. Nazywam się Chase i będę waszym instruktorem. – uśmiechnął się ochoczo do wszystkich. Wszystkie dziewczyny paliły go wzrokiem, oprócz mnie. Nawet moja towarzyszka miała na niego ochotę.
Z łatwością powtarzałam ruchy naszego instruktora, przez co chyba mu zaimponowałam. Non stop widziała jak się do mnie słodko uśmiecha, co mnie trochę rozpraszało. Był przystojny. Nawet bardzo. Jego blond włosy były idealne ułożone, a bluzka była na tyle obcisła, że można było ujrzeć jego napinające się mięśnie przy każdym ruchu. Gdybym niebyła z Harry’m, chętnie bym do niego wystartowała. Odruchowo przygryzłam wargę kiedy na mnie spojrzał. Uśmiechnął się w moją stronę wlepiając gały jak sądzę w mój tyłek.
Kurde. On nie może odbierać moich poczynań jako flirt. Mam cichą nadzieje, że jest zajęty, albo za mną jest atrakcyjniejsza dziewczyna, która skupia jego wzrok.
-Okej. To na dziś tyle. Dziękuje wszystkim i do zobaczenia. – na odchodne uśmiechnął się do wszystkich, a mi puścił oczko. Wszystkie dziewczyny zapiszczały kiedy to zrobił, a on wyszczerzył zęby i spuścił głowę jednocześnie pocierając ręką kark, ciągle kierując się do wyjścia.
Nie żałuje, że jestem z Harry’m, ale Chase mnie pociąga i boje się, że to może się źle skończyć. Muszę zaprzestać się tak zachowywać. To nie etyczne. Jestem z chłopakiem moich marzeń i nic tego nie zmieni. Nawet on.
Nałożyłam bluzę na zziębnięte ramiona i wyszłam z sali.
-I jak podobało ci się?
-Nawet spoko.
-Coś czuję, że nasz instruktor kogoś podrywa.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Chase opierającego się o ścianę. Na głowię miał szarego fullcap’a daszkiem do tyłu. Ostatni raz się do mnie uśmiechnął i wyszedł budynku. Zaczerwieniłam się na ten gest i ponownie wróciłam wzrokiem do przyjaciółki.
-To jeszcze nic nie znaczy – próbowałam się bronić.
-Ta jasne. Wmawiaj sobie tak. – uśmiechnęła się głupio.
-Tylko nic nie mów Harry’emu. Mam dość jego zazdrości, a to, że nagadasz mu o naszym przystojnym instruktorze nie polepszy sprawy. Na pewno zabroni mi chodzić na te zajęcia, a mi zależy na nich, bo mogę z tobą spędzać czas.
-Czyli uważasz, że Chase jest przystojny!
-Ciszej. Ładny, ale mam Hazzę i to mi starcza.
-No dobra. Wracajmy, bo robi się ciemno, a ja boje się ciemności.

Kiedy Alice mnie odprowadzała, byłam zbyt zmęczona żeby wykonać telefon do Harry’ego i powiadomić go jak było. Po prostu położyłam się na łóżku i usnęłam.





*jeśli przeczytałaś/eś = zostaw komentarz*

4 komentarze:

Julia Bilska pisze...

Jaki piękny :** *.*

Karolina Ktoś pisze...

super ff! będę czekać na następny! :)
zapraszam do nas: http://never-be-well.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Swietnie instruktor tez przystojny czekam na więcej

Anonimowy pisze...

Kocham :-)