sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 24: "Cały Harry"

Harry's POV:


Trenowałem i trenowałem. Można było codziennie spotkać mnie na sali walącego w worek lub przeciwnika. Jeszcze nigdy się tak nie przygotowywałem. Nigdy się tak nie stresowałem. NIGDY. To były ostatnie zawody, chciałem je skończyć należycie. To znaczy wygrać. Kiedy tak waliłem w ten worek treningowy wiele myślałem. Bałem się o Ruby. Teraz była bezpieczna, bo wyjechała na jakiś biwak.

A jak tam ją dorwą?

Odezwał się w mojej głowie. Bzdura. Przecież nie wiedzą, że z nią jestem. Nie wiedzą, gdzie jest. Nic nie wiedzą. NIC. Boje się, że powoli wpadam w obłęd z jej powodu. Owinęła mnie sobie wokół małego palca. Mimo, że o tym nie wie – tak jest. Nie wiem czy mam się cieszyć, czy martwić z tego powodu. Z jednej strony czuje się w końcu szczęśliwy, a z drugiej nigdy nie bałem się tak o drugiego człowieka. Zacząłem mocniej uderzać w sztucznego przeciwnika, kiedy przez myśl przeszło mi, że mogę ją stracić.

Spokojnie Harry. Jestem bezpieczna.

Znów głos. Tym razem przypominający mi jej ton. Tęsknie za nią. Nie ma jej od wczoraj, a ja już czuje jak moje serce boli. Zadzwonić do niej? To zadupie. Tam, kurwa nie ma jebanego zasięgu, ale warto spróbować. Ruszyłem w stronę szatni po drodze zdejmując rękawice bokserskie. Otworzyłem szafkę i wyjąłem telefon.

-Hallo? – dzięki Bogu. Jest zasięg.
-Ruby.
-Harry? Czemu dzwonisz?
-Chciałem, spytać czy wszystko ok.
-Jest ok. Właśnie pływam. – Boże jest w stroju kąpielowym i ja tego nie widzę. Kurwa.
-Harry?
-Sorry, już jestem. Zamyśliłem się. Jak spędzasz czas?
-Jest… fajnie. A co u ciebie?
-Jest ok. Kiedy wracasz?
-Za nie długo. A co tęsknisz?
-Bardzo.
-Wkrótce się zobaczymy. Pa Harry.
-Pa. – usłyszałem dźwięk kończący połączenie.
Opadłem na podłogę kładąc telefon do kieszeni.
-Hej Hazz.
-Hej Luke.
-Coś ty taki marny?
-To nic, jest ok. – wstałem i zamknąłem szafkę.
-Chcesz coś zjeść?
-Możemy.
-To ubieraj się.
Nałożyłem koszulkę i ruszyliśmy do jakiegoś fastfood’u.  Zamówiłem sobie hamburgera i usiedliśmy czekając na odbiór jedzenia.
-Opowiadaj o niej.
-O kim?
-O twojej nowej dziewczynie.
-Nie mam nikogo nowego.
-Harry, przecież cię znam. Zachowujesz się jak wtedy kiedy byłeś jeszcze z Savannah.
-Nie prawda.
-Harry, kurwa. Nie owijaj w bawełnę tylko przejdź do rzeczy.
-Luke, nawet gdybym kogoś miał, nie mogę ci powiedzieć. Nie mogę pozwolić, żeby to się znów stało. Nie mam zamiaru zrobić to kolejnej dziewczynie.
-To z nią zerwij.
-Luke, daj sobie dupy siana. Nic ci nie powiem.
-No dobra i tak prędzej czy później się dowiem.
-Marzenia się nie spełniają.
- 2 razy hamburger! – krzyczy babka za ladą. Biorę swojego i pochłaniam go z zawrotną prędkością.
-Naprawdę byłeś głody. – mówi Luke trzymając w ręce połowę swojego.
-Ta. Lepiej wracajmy.
-Co ty tak ostatnio ostro ćwiczysz?
-Chce wygrać.
-Nigdy tak nie ćwiczyłeś, a zawsze wygrywasz – przerywa – poza tym jednym razem.
-Chce zakończyć to wiedząc, że wszyscy tego nie zapomną.
-Jak to? Kończysz z  tym?
-Tak.
-Nie wiem czy to będzie takie hop siup jak ci się wydaje.
-Czemu?
-Wiesz jaki jest James. Nikt w sumie nie wygrzebał się z tego interesu.
-Bo, albo w nim się zatracasz, albo umierasz.
-A ty się już zatraciłeś. – przypomina mi.
-Ale już wytrzeźwiałem i chce z tym skończyć. James to mój kumpel, zrozumie.
-Obyś miał racje Hazz.
-Mam racje. Śmiesz we mnie wątpić? – mówię groźnie.
-Nie, nie. – podnosi ręce w geście obronnym.
-Uważaj, bo się zesrasz ze strachu. – śmieje się z miny, którą przybrał.
-Idiota. – wali mnie mocno w ramię.


***

Po kolejnych czterech godzinach treningu wreszcie jestem w domu. Zaparkowałem samochód na małym podjeździe i ruszyłem w stronę domu. Otwarłem szeroko drzwi i wszedłem.
-Harry?
-Hej mamo.
-Jak tam na treningu?
-Dobrze – uśmiecham się. – Gdzie Abbey?
-Na górze.
Usłyszałem trzaśnięcie drzwiami dobiegające z góry. Ujrzałem małą dziewczynkę, biegnącą w moją stronę.
-Hej Harry!
-Cześć Abbey. – uśmiechnąłem się do młodszej siostry. Przykucnąłem i przytuliłem ją mocno.
-Śmierdzisz – skrzywiła się i zachichotała.
-Bo ćwiczyłem – uśmiechnąłem się i wstałem kierując się do kuchni. – Co dziś na kolacje?
-Twoja siostra zażądała naleśniki.
-Mogą być naleśniki – uśmiechnąłem się i zmierzwiłem blond włosy Abbey siedzącej już koło mnie na barowym krzesełku.
-Przygotuj sztućce Harry, a ty malutka idź po dżem i krem czekoladowy.
-Dobrze. – odparliśmy jednocześnie.
Ruszyłem do szuflady wyciągając trzy widelce z szuflady i już miałem kłaść je na stole kiedy moja mama się odezwała.
-Ja nie jem teraz. Muszę iść do pracy. Bardzo was przepraszam, ale muszę.
-Ehh… Przecież pracowałaś całą ubiegłą noc! – protestuje.
-I w tą też muszę, naprawdę żałuje, ale nie mam wyjścia.
-Uważaj na siebie. – przytulam ją, a mama całuje mnie w czoło.
-Będę – uśmiecha się słabo. Odprowadzam ją pod drzwi i żegnam machaniem ręką kiedy zmierza do swojego samochodu.

Wracam do siostry, która już zajęła się konsumpcją naleśników z dodatkiem dżemu malinowego. Siadłem naprzeciwko niej i nałożyłem na swój talerz porcję i posmarowałem ją znaczącą ilością kremu czekoladowego. Zwinąłem je i chwyciłem do ręki w celu pochłonięcia ich.

Po zjedzeniu włożyłem talerz do zlewu.
-Co dziś oglądamy?  - pyta mnie siostra kiedy zmywam naczynia.
-Nie wiem, zależy co leci – odwracam głowę i uśmiecham się do niej.
Po skończeniu wytarłem ręce i dołączyłem do młodszej siostry, która zajmowała miejsce na starej kanapie w salonie. Zmęczony ułożyłem się na sofie i po paru minutach filmu zasnąłem.


***

- Nie! Zostaw mnie! – obudził mnie krzyk siostry.
-Abbey!? – zerwałem się i zacząłem potrząsać ramionami siostry w celu wybudzenia jej z koszmaru.
-Abbey! Obudź się!
Kiedy w końcu się obudziła rozejrzała się gwałtownie po pokoju. Próbowałem ją uspokoić. Przytuliłem ją, a ona próbowała uspokoić oddech.
-Już wszystko porządku. To tylko sen. – przerwałem – znowu to samo?
-Znów zaczął mi się śnić – z jej oczu spływały łzy. Nie musiała mi mówić o kogo chodziło, bo dobrze wiem o jakiego pierdolonego zboczeńca jej chodziło. Była cała mokra od potu, wywołanego strachem.
-Połóż się, przyniosę ci mleko. – pokiwała głową. Kiedy wypiła ciepłe mleko, ułożyła się wygodnie na kanapie, a ja okryłem ją kocem.
-Spróbuj usnąć – pogładziłem ją po włosach.
-Dobrze.
-Zostanę przy tobie – ułożyłem się na rozłożonym materacu koło kanapy i próbowałem zasnąć.

***

Wstałem z samego rana. Mama siedziała już w kuchni popijając poranną kawę i czytając gazetę. Abbey jeszcze spała. Przyda się jej porządny sen. Nigdy nie może się wyspać przez te koszmary.
-Hej mamo.
-Dzień dobry. Jak się spało?
-Mi dobrze, ale Abbey nienajlepiej.
-Znów się jej śnił?
-Tak. – ruszyłem zrobić sobie kawę wciąż słuchając co mama do mnie mówi.
-A już tak dawno nie miała koszmarów. To chyba nigdy nie minie. Próbowaliśmy już wszystkiego, ale nic jej nie wymarzę go z głowy.
-W końcu o nim zapomni, ale mogą minąć miesiące, a nawet lata zanim to się stanie – usiadłem naprzeciwko mamy, kładąc kubek gorącego napoju na stół. – potrzeba jej czasu.
-Wiem o tym Harry, ale ona to ledwo znosi. Mało je, pije. Żyje, bo jej pomagamy.
-I będziemy pomagać dalej, nawet jeśli przestanie mieć koszmary. To nie jest proste zapomnieć. Takich rzeczy nawet się nie da zapomnieć. To co ten chuj jej zrobił…
-Przestań. – przerwała mi mama, ale dowiedziałem się czemu to zrobiła, dopiero wtedy kiedy odwróciłem głowę i zobaczyłem Abbey stojącą w przejściu.
-Hej mała – odezwałem się jako pierwszy, a na odpowiedz dostałem słaby uśmiech.
-Jesteś głodna? – zapytała moja mama, na co potrząsnęła przecząco głową.
-Gadaliście o mnie, prawda? – walnęła prosto z mostu.
-Tak. – spuściłem głowę.
-To nic – znów uśmiechnęła się słabo. Ja wiem, że to wcale nie jest nic. To jest poważna sprawa.

Miała miejsce kiedy moja mała siostrzyczka miała zaledwie 7 lat. Mieszkał z nami mężczyzna. Dla mnie i Abbey był on ojczymem, ale ja nie chciałem dopuścić do siebie tej myśli. Bił mnie, mamę i siostrę, ale kiedy to mu nie wystarczało, molestował ją, a mi kazał na to patrzeć. Ten jebany pedofil mieszkał z nami przez 4 długie lata. Robił to kiedy mojej mamy nie było w domu. Nie mogliśmy jej powiedzieć, bo zrobiłby nam jeszcze większą krzywdę. Dzień w dzień gwałcił małą dziewczynkę. Moją siostrę. Do tej pory kiedy o tym myślę robi mi się niedobrze. Obleśny facet, który ją dotykał…
Jednej nocy moja mama wróciła wcześniej niż zwykle. Zobaczyła mnie siedzącego w koncie i … ich. Wzięła kij, który leżał w wysokim koszu wiklinowym i uderzyła tego pojeba, przez co stracił przytomność. Dobrze zrobiła, ja nie miałem odwagi tego zrobić. Był ode mnie 3 razy większy i silniejszy. Nawet gdybym próbował, czekałaby mnie sroga kara w postaci siarczystego liścia i kopniaka w brzuch.
Uciekliśmy z Holmes Chapel do Bristolu. Sprawa ucichła. Nie rozmawiamy o tej sprawie otwarcie, to zbyt drażliwy temat, zwłaszcza dla Abbey.




*jeśli przeczytałaś/eś = zostaw komentarz*

______________________________________________

Hej hej hej!

Chciałabym wszystkim życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!

Smacznego jajka, dobrego mazurka, tłustej kiełbaski (Boże wszystko sprowadzam do jedzenia), miłej rodzinnej atmosfery, mokrego Dyngusa (No i nie o jedzeniu xD) no i oczywiście... WSPANIAŁYCH WSPOMNIEŃ! x





A dla gimnazjalistów, którzy tak jak ja piszą za nie długo egzamin...
Życzę powodzenia i trafnego strzelania! Trzymam za nas kciuki! 



(to ja, kiedy dadzą mi egzamin do rąk xD)

Teraz takie BUM!
 Każdy kto przeczyta ten rozdział zada pytanie: O co chodzi? Co jest? Gdzie jest RUBY!?

I zrobi minę do komputera. Coś w tym stylu >>>>>>>>>>


Może przesadzam, ale tak ten rozdział różni się od innych. Chciałam wam pokazać bliżej Harry'ego. Jak żyje, jego rodzinę. Ten rozdział jest wstrząsający, mam nadzieje, że w miarę mi się udało w nim zaszyć ten dreszczyk emocji. 
Żeby pokazać Harry'ego musiałam "usunąć" w nim Ruby, ale w następnym będzie, spokojnie.
Szczerze to mną trochę wstrząsnęło, kiedy to pisałam (PS: Sory za ponowne nieoszlifowanie, ale NIE MAM CZASU ... ;C )



Co do bloga, ustawiłam modernizacje komentarzy, przez co będziecie pewni, że je czytam :) x
Jeśli doczytałaś/eś do końca...

GRATULUJĘ!
i dziękuje ♥



ily ♥

8 komentarzy:

Julia Bilska pisze...

Cudowny *.* Wesołych Swiąt znów :)

Julia Bilska pisze...

Cudowny *.* Wesołych Swiąt znów xd :***

Julia Bilska pisze...

Cudowny *.* Wesołych Swiąt znów xd :* *.*

Channel Larsson pisze...

Wesołych Świąt ... <3 / Tw. Fanka
Mrr.. <3

:)
Zapraszam do mnie!
Adres: http://hey-im-a-witch.blogspot.com/
Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=c1BPtrsFtNI

Viv V. pisze...

SUPER BLOG! ZAKOCHALAM SIE JENY *.* LECE CZYTAC OD POCZATK

Viv V. pisze...

Mogę liczyć na twoją opinię?

Zawsze jest szansa, że wejdziesz, zobaczysz, pokochasz ( mam nadzieję lol )
youngloovers.blogspot.com
loovelorn.blogspot.com
fromyourlust.blogspot.com
ifindyourlips.blogspot.com
Nawet jak nie masz teraz ochoty, to kiedyś pewnie będzie ci się nudzić, zerknij, może warto :)

Hazzelnuts Louiego pisze...

Jak znajdę czas chętnie wbije :)

Hazzelnuts Louiego pisze...

Jak znajdę czas chętnie wbije :)
Chwilowo egzaminy i te sprawy x