wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 22: "Przy mnie jesteś bezpieczna"

-Ruby! To ja Niall!
-Co ty tu robisz?
-Wpuścisz mnie?
-Poczekaj. – zeszłam cicho po schodach nie chcąc obudzić Charliego. Otworzyłam drzwi i wpuściłam go do domu. Pokazałam palcem w stronę schodów, mówiąc bezgłośnie, że ma iść do mojego pokoju. Kiedy otworzył usta z zamiarem powiedzenia czegoś przyłożyłam palec do jego ust.
-Shh…
Złapałam go za rękę ciągnąc go za sobą. Kiedy weszliśmy do pokoju, zamknęłam drzwi i zaświeciłam światło.
-Co chcesz Niall?
-Dowiedziałem się, że wiesz już czym Harry się zajmuje.
-No.
-I jak się z tym czujesz?
-Jest ciężko.
-Nie dziwie się. Też bym się bał. To co się stało z tą dziewczyną …
-Skąd o niej wiesz?
-Um, obiło mi się o uszy. – spuścił wzrok.
-Kłamiesz. – kiedy spoglądam mu prosto w oczy odwraca wzrok.
-Uh…
-Znałeś ją?
-No.
-Skąd?
-Jestem tak jakby wmieszany w to gówno.
-Bijesz się?!
-Nie. Jestem tak jakby, technicznym. Organizuje sprzęt i miejscówkę.
-Oh.
-Przepraszam, że ci nie powiedziałem. Nie miałem kiedy.
-Mam ci wymienić wszystkie możliwe chwile kiedy mogłeś mi o tym powiedzieć?
-Po prostu nie wiedziałem jak.
Spuściłam głowę.
-Nie gniewasz się?
-Trochę.
-Przepra…
-Ruby? – słyszę Charliego z korytarza.
-Cholera – powiedział Niall. Zbliżył się do okna i wyjrzał przez nie. – Nie wysoko. Skoczę.
-Nie! Zrobisz sobie coś! – ale było już za późno. Wyskoczył, a ja podbiegłam do okna i ujrzałam biegnącego blondyna. Uśmiechnęłam się widząc, że nic sobie nie zrobił.
-Ruby? – ponownie usłyszałam jego głos. Podbiegłam do łóżka przykrywając się kołdrą i jak na zawołanie usłyszałam otwieranie drzwi.
-Co? – mówię udając obudzoną.
-Wszystko okej?
-Obudziłeś mnie… - przecieram oczy.
-Przepraszam, ale miałam wrażenie, że ktoś chodził po domu.
-Zdawało ci się.
-Oby.  – wyszedł z mojego pokoju zamykając drzwi. Usiadłam na łóżku, nie mogąc  zasnąć. Kto jeszcze ma przede mną jakieś tajemnice? Mam dość tego wszystkiego. Na gówno mi to. Powoli znowu robiłam się senna. Ułożyłam się wygodnie i zasnęłam.

***

Obudził mnie wnerwiający dźwięk budzika. Przez to wszystko zapomniałam o szkole. Dobrze, że mój telefon pamięta. Kiedy wstałam podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania.
Przetarłam oczy, które jeszcze wołały o sen, ale nie mogę iść spać. Po porannej toalecie zeszłam na dół gdzie siedział już JJ i Charlie.
-Hej mała. – pierwszy odezwał się Jamie.
-Hej – uśmiechnęłam się słabo i usiadałam naprzeciwko jego.
-Wyspałaś się? – tym razem odezwał się Charlie.
-Tak... – szczerze to nie, ale po co mam psuć im poranek.
-Okej, ja idę. – powiedział JJ. – pa Rue – dodał mierzwiąc moje włosy, które i tak były już potargane.
-Pa! – uśmiechnęłam się ciepło do niego. Kiedy wyszedł zaczęłam jeść śniadanie przyszykowane przez Charliego.
-Smacznego – siadł naprzeciwko i również zaczął jeść.
-Dzięki – co jak co, ale w kuchni jest dobry. Bardzo lubię jak robi mi rano śniadanie, mimo iż za nim nie przepadam.
Kiedy zjadłam i umyłam zęby, wzięłam swój plecak i ruszyłam do szkoły czując się jakbym szła na jakiś wyrok. Postanowiłam pójść po Ali, bo dobrze wiedziałam, że jeszcze nie wyszła z domu. Weszłam po schodkach i zapukałam do jej domu.
-Hej Rue.
-Hej Liam. Alice jest?
-Taa, zaraz wychodzi. Wejdź.
-Nie dzięki, zaczekam tu – uśmiechnęłam się słabo.
-Czekaj! Już idę! – krzyczy Ali mająca jeszcze szczoteczkę i resztki pasty w buzi. Kiedy już umyła zęby, pożegnała się i ruszyliśmy w stronę szkoły.
-Jak tam?
-Ujdzie.
-Coś się stało?
-Czy ty masz przede mną jakiś sekret?
-Nie. Mówię ci wszystko. Skąd ten niedorzeczny pomysł?
-Niall miał.
-Ale ja nie jestem Niallem.
-Co fakt, to fakt.
-Jakie miał?
-Tak jak Harry nie raczył minie poinformować, że zajmuje się tym gównem.
-Jakim gównem?
-Nielegalnymi walkami. Beatdown.
-Aaa…
-Nie gadaj, że ty też jesteś w to wmieszana.
-Nie, ale że jako spałam z blondaskiem to wiem to i owo, nie sądziłam, że to, aż takie wielkie coś.
-A wiedziałaś o Savannah?
-O kim?
-Była Harry’ego. Pobili ją, żeby przegrał walkowerem.
-A oni wiedzą, że ty jesteś z Harry’m?
-Póki co, wiesz tylko ty, Niall, Zayn i JJ chyba też no i Trevor.
-Jak Trevor wie to nie dobrze. – powiedziała zaniepokojona.
-Czemu?
-Trevor to ten, który nienawidzi Harry’ego. Z tego co wiem, to zawsze napierdalają się w finałach.
-O KURWA – moje oczy podwoiły swój rozmiar.
-Nie przejmuj się. Jakoś zainicjujemy zerwanie.
-Ale ja nie chce zrywać z Harry’m…
-Takie na niby głupku.
-A jak się nie nabiorą?
-Jesteś pesymistką. Oczywiście, że się nabiorą. Jak ja będę reżyserem tego zajścia, na pewno się nie pokapują.
-Wiem, że jesteś dobra w tych sprawach, ale to nie jest szkolne przedstawienie.
-Wiem, wiem. Nie masz się co bać, wrzuć w końcu na luz. Zresztą Trevor nie wie o waszej obecnej sytuacji. Myśli, że jesteś zła na Harry’ego i się do niego nie odzywasz.
-Niby czemu ma tak myśleć?
-Po tym jak Harry go pobił i nie powiedział, że bierze udział w nielegalnych walkach każda by się wystraszyła, nawet ty się bałaś.
-No. Szczerze to ja nie wiem co teraz ze mną i Harry’m. Nie do końca mu jeszcze to wybaczyłam.
-Oh. – powoli zbliżaliśmy się do szkoły.


-Hej Rue! – słyszę głos Nialla za plecami. Odwracam się.
-O hej Niall. – przytulam go.
-Jak tam?
-W porządku. A u ciebie?
-Trochę mnie kostka boli, ale to nic. Jestem dużym chłopcem. – uśmiecha się.
-Byłeś z tym u lekarza?
-Po co?
-Mogłeś ją skręcić czy coś.
-Rue. Daj spokój.
-Oh, okej. – kiedy odwróciłam głowę w stronę wejścia zobaczyłam Harry’ego opierającego się o ściana. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Wejdź do środka, muszę z nim pogadać. – szepnęłam do Nialla.
-Okej, widzimy się w szkole. – przyśpieszył i wszedł do szkoły zastawiając nas samych. Nie licząc oczywiście uczniów co chwila włażących do szkoły.
-Hej Harry.
-Hej. O czy z nim gadałaś?
-Serio? Czy to teraz ważne?
-Dla mnie tak.
-Po prostu się z nim przywitałam. Nic więcej. Tak robią przyjaciele Harry. – zesztywniał na słowo ‘przyjaciele’ wypowiedziane przeze mnie.
-Aha. Jak się czujesz?
-W porządku.
-Dalej jesteś na mnie zła? Nie chciałem żebyś w taki sposób się dowiedziała.
-Harry… Jest okej.
-Naprawdę?
-No. Wciąż jestem zła, że to przede mną ukryłeś, ale jestem w stanie to znieść.
-Dziękuje.
-To nie znaczy, że nie boję się o swoje bezpieczeństwo. Dalej jestem mega przerażona, że któregoś dnia może się mi coś stać.
-Przy mnie jesteś bezpieczna.
-Niech ci będzie. A teraz chodźmy na lekcje.
Chwycił mnie za dłoń i weszliśmy do szkoły jak „szczęśliwa para”. Szkoda, że taką nie byliśmy. Większość dziewczyn wciąż wpatrywało się w Harry’ego jakby mnie tam nie było. On jest zazdrosny o byle gówno, a co ja mam powiedzieć? Setki dziewczyn ładniejszych ode mnie rozbiera go wzrokiem, a ja mogę się tylko patrzeć jak to ignoruje. Myślę…Chwila ja nie myślę, ja to wiem, że mu się to podoba, ale nie jestem nic w stanie zaradzić. Kiedy zauważył moje zmieszanie, puścił moją rękę i objął mnie w talii przyciągając bliżej. Podobało mi się to. Nawet bardzo.
-Wszystko okej? – wyszeptał mi do ucha.
Pokiwałam głową. Pocałował mnie skroń, na co uśmiechnęłam się. Kiedy zadzwonił dzwonek zmierzałam do mojego stałego miejsca koło Nialla. Chłopak obdarzył mnie szerokim uśmiechem, ale kiedy ktoś pociągnął mnie za rękę, od razu zesztywniał, a uśmiech zamienił się w cienką, prostą linię. Widziałam poirytowanie wypisane na jego twarzy. Obróciłam głowę i zobaczyłam Harry’ego szczerzącego się, a jego oczy skierowane były w stronę Nialla.
-Siadasz ze mną. – powiedział mi do ucha, nie spuszczając wzroku z blondyna.
-Ale..
-Siadasz. Ze. Mną – powtórzył trochę bardziej poirytowany.

Oh Boże… Czuje, że to będzie długa lekcja.






*jeśli przeczytałeś = zostaw komentarz*

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

To jest najlepszy rozdział oby było więcej i powodzenia z egzaminem gimnazjalnymm :-)
Lidzia

Anonimowy pisze...

Powodzenia z gimnazjalnym tez piszę. Rozdział jeden z fajniejszych.
Kisses
Mona

Hope falling pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Rose Fairytale pisze...

Powodzenia na egzaminie :)