niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 21: "To nie wszystko"

Harry's POV:


- Rób co chcesz. – wybiegła z domu. Chciałem za nią iść, ale powstrzymała mnie myśl, że potrzebuje chwile prywatności. Zamiast tego postanowiłem ‘porozmawiać’ z Trevor’em. Kiedy do niego podszedłem sprzedałem mu piąchę w ramię na co lekko się skrzywił.
-Coś jej kurwa nagadał?!
-Powiedziałem jej coś, co ty powinieneś powiedzieć na początku.
-Miałem taki zamiar matole! Prosił cię ktoś?!
-Nie, ale chciałem zobaczyć jak tracisz kolejną swoją zabawkę – rozszerzyłem oczy i przygwoździłem go do ściany.
-Odpierdol się od niej, albo cię zabije.
-Śmieszne. Jak tylko się na tobie zawiedzie, tak jak teraz, Trevor przyleci z pomocą i ją pocieszy – uśmiechną się cwaniacko.
-Wal się kurwa! – uderzyłem go z pięści w twarz na co przewrócił się. Kiedy tak bezbronnie leżał na podłodze, zacząłem okładać go pięściami.
-BIJĄ SIĘ! –krzyknął jakiś frajer, kiedy ja nawalałem Trevor’a do nieprzytomności.

Ruby's POV:


Wleciałam do domu i zobaczyłam Harry’ego siedzącego na Trevorze okrakiem i okładającego go pięściami.
-Harry! – próbuje odwrócić jego uwagę. Widząc, że nic to nie daje podeszłam do już trochę mniej pijanego Marka.
-Błagam odciągnij go!
Skinął głową. Podszedł do Harry’ego i odciągnął go od Trevor'a. Harry z poczuciem winy spogląda na mnie. Z moich oczu popłynęły łzy. Przetarłam je rękawem i wybiegłam z domu. Słyszałam za sobą ciężkie kroki i wołanie.
Harry nieustannie mnie gonił próbując mnie zatrzymać. W końcu chwycił za mój nadgarstek uniemożliwiając mi dalszą drogę. Jego kostki były brudne od krwi Trevora.
-Poczekaj.
Otarłam ponownie łzy. Trzęsłam się ze strachu i zimna. Bałam się go w tym momencie cholernie.
-Nie płacz – położył dłoń na moim policzku i otarł strużek łez kciukiem. Otoczył mnie w niedźwiedzim uścisku próbując mnie uspokoić. Nie miałam siły już się wyrywać, po porostu tam stałam.
-Nie chciałem, żeby to tak wyszło, przepraszam. Wkurzył mnie. Powiedział mi, że mi cię obierze – plątał się w słowach.
-Rue odezwij się. – przełknęłam gulę formującą się w moim gardle.
-Harry ja… ja się boje. – to, że jego to pomińmy.
-Spokojnie, jestem tu. – w tym problem, Harry.
-Odwieź mnie do domu.
-Dobrze. – podniósł mnie, co mnie kompletnie zbiło z tropu i zaniósł do samochodu.
-Co ty robisz?!
-Odnoszę cię do domu.
-Postaw mnie!
-Nie.
-Harry!
-Kazałaś odwieść się do domu.
W końcu mnie postawił.
-Nic ci nie zrobię. Uspokój się, jestem tu – podszedł bliżej.
-Harry ty nie rozumiesz.
-Czego?
-W tym jest problem, że tu jesteś.
-Co? Czemu? O co chodzi? – zapytał zmartwiony.
-Nie boję się tylko o moje bezpieczeństwo. Jak im nie wystarczę zabiorą się za moją rodzinę i przyjaciół.
Wciąż był cicho.
-To nie wszystko – przerwałam kiedy otworzył usta z zamiarem powiedzenia czegoś. – boję się ciebie.
-Jak to?
-Przestraszyłeś mnie.
-Przepraszam nie chciałem.
-Nie znam cię wystarczająco długo żeby stwierdzić czy mogę ci ufać, nie znam cię do końca, nie wiem jaki jesteś.
-Ale..
-Żadne ‘ale’. Daj mi mówić. Skąd mam wiedzieć, że jestem przy tobie bezpieczna? Nie dość, że twoi koledzy próbują mnie dorwać to jeszcze jesteś ty. Jestem tego pewna, że twoi rywale prędzej czy później będą próbowali mnie skrzywdzić, ale jaką mam pewność jeśli chodzi o ciebie? O to, że nie wywołasz u mnie bólu fizycznego?
-Masz tylko moje słowo. Jeszcze nigdy nie skrzywdziłem dziewczyny…
-Tylko dziewczynę skrzywdzili przez ciebie.
-Rue, nawet nie wiesz jaka ta sytuacja jest dla mnie ciężka.
-Nie wiem, bo  mi nic nie mówisz! – podniosłam lekko ton.
-Ale co ja mam ci powiedzieć?! Że biorę udział w tym gównie żeby mieć co jeść? Że walczę, żeby zapłacić za dom? Żeby pomóc matce finansowo? Co mam ci powiedzieć? Już wystarczająco jestem w twoich oczach gównem. Nie chce tego spierdolić!
-Harry. Nie mam cię za gówno. Dla mnie pieniądze nie mają znaczenia. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo osób które kocham. – uniósł brwi.
-Jestem dla ciebie ważny?
-A czy gdybyś nie był, nie próbowałabym wyciągnąć cię z tego wszystkiego?
-Nie mogę z tego zrezygnować.
-Przemyśle to, a teraz odwieź mnie do domu, proszę.
Otwiera mi drzwi. Wsiadam cicho, a Harry zajmuje miejsce kierowcy. Odpala silnik i rusza w stronę mojego domu. Podczas drogi panowała grobowa cisza. Kiedy wreszcie podjechaliśmy pod mój dom już miałam wychodzić, ale powstrzymała mnie wielka ręka Harry’ego spoczywająca na moim kolanie.
-Czekaj. Jeszcze raz za wszystko przepraszam.
Uśmiechnęłam się do niego pocieszająco.
-Zadzwonię jutro.
-Rue…
-Tak?
-Ja-ja… Um, do jutra – odwrócił wzrok ściskając ręce na kierownicy.
Położyłam rękę na jego policzku, obracając tak, żeby na mnie spojrzał.
-Dobranoc Harry. – przyłożyłam moje usta do jego łącząc je w namiętnym pocałunku. W pośpiechu wyszłam z samochodu zostawiając osłupiałego Harry’ego samego. Weszłam cicho do domu. Zdjęłam buty i kiedy miałam już iść na górę do pokoju usłyszałam głos z kuchni należący do Charliego.
-Ruby? Mogę cię tu prosić?
Bez słowa weszłam do kuchni stając naprzeciwko ojczyma.
-Mogę wiedzieć gdzie byłaś?
-Na imprezie z Alice.
-Rozumiem, że jesteś nastolatką i lubisz chodzić na imprezy. Przetrawiłbym to gdybyś miała jutro wolne, ale pozwól mi przypomnieć, że jutro idziesz do szkoły.
-Przepraszam Charlie, zasiedziałam się…
-Nie skończyłem. Kto cię odwiózł?
-Kolega Alice.
-Yhym… Masz tyle szczęścia, że nie wracałaś sama, ale i tak ci się to nie upiecze. Masz karę. Nigdzie jutro nie wychodzisz.
-Ale Charlie…
-Żadne, ‘ale’ Rue. Masz i tak farta, że nie na dłużej. Wiem, że między nami było już w miarę spokojnie – śmieszny jesteś Charlie. Naprawdę mnie to rozbawiło. – ale to nie znaczy, że możesz robić co chcesz.
-Przepraszam…
-No ja mam nadzieje. Maszeruj na górę. Dobranoc.
-Pa Charlie – skierowałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Kiedy już byłam bliska zapadnięcia w głęboki sen przeszkodziło mi walenie w okno czymś twardym. Kamieniem? Wstałam i otwarłam okno. Dostałam malutkim kamyczkiem w brzuch, a potem usłyszałem ciche wołanie.

-Ruby! – Niall?






*jeśli przeczytałeś = zostaw komentarz*


8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Przepraszam zapomniałam poprzedni skomentować.
Nie zawieszaj, ale kurde też mam egzaminy, więc jeśli naprawdę musisz to ja zrozumiem.
Kisses
Mona

Anonimowy pisze...

Kurcze, zapomniałam dodać. Jestempirwsza!

Anonimowy pisze...

Sorki ze nie dodałam przepraszam czekałam długo na kolejne rozdziały i są świetne
Lidzia

Ola Nowak pisze...

Swietny rodzial xx sorki :) nie usuwaj na prawde swietny !!

Anonimowy pisze...

Rewelacja czekam na next!!

Anonimowy pisze...

Nie usuwaj! :*

Julia Bilska pisze...

Nie zawieszaj !!!!!!!!!!

Anais Beerd pisze...

Przepraszam...
Proszę, nie zawieszaj ! :(