piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 20: "Znów to samo"

-Harry? – odparłam zdziwiona – co ty tu robisz?
-Właściwie to ja powinienem spytać co ty tu robisz, a na dodatek z nim.
-Przyszłam z Radlynn i Alice, a Trevor po prostu się do mnie przyłączył.
-Wpierdalaj – odrzekł ostrym tonem.
-Niby czemu? – droczył się z nim co nie wróżyło najlepiej.
-Won, albo oklepie ci maskę. – wysyczał przez zęby.
-Okej, okej.. – Trevor uniósł ręce w geście obronnym, ale na jego twarzy można było zauważyć rozbawienie.
Harry usiadł koło mnie na kanapie splatając swoje palce. Otarł kolanem o moją nogę, na co lekko się odsunęłam, a na jego twarzy pojawił się grymas.
-Co jest? – zapytał zdziwiony.
-Kiedy chciałeś mi o tym powiedzieć?
-O czym?
-Że bierzesz udział w nielegalnych walkach. – zobaczyłam przebłysk zdezorientowania w jego oczach.
-Um.. ja… - mówił zakłopotany.
-Albo o tym, że twoją poprzednią dziewczynę, pobili tak, że przez miesiąc leżała w szpitalu?! – podniosłam głos, na co lekko się speszył.
Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę wyjścia. Dalszą drogę uniemożliwiła mi ręka Harry’ego, którą oplótł mój nadgarstek.
-Rue czekaj. – powiedział kiedy zaczęłam się wyrywać.
-Na co? Aż mnie pobiją?!
-Daj mi wyjaśnić..
-No co wyjaśnić Harry? Że nie mam się już jak czuć bezpieczna?! Że w każdej chwili mogę zostać napadnięta?!
-Mogę z tym skończyć..
-Rób co chcesz – mówię wyrywając w końcu rękę z jego uścisku i wychodząc.
Cholera, jakie to było efektowne.
Siadam na schodkach i chowam twarz w dłoniach. Czuję jak po policzkach spływają mi łzy. Jestem w tym momencie cholernie przestraszona. Boje się o siebie, o rodzinę, o przyjaciół. A jak ja im nie wystarczę? I pobiją mojego ojczyma, albo brata. Wiem, że są silniejsi. W końcu nie bez powodu biorą udział w tym całym gównie. Może JJ jeszcze da radę, jest dobry w te klocki. Brał udział w zawodach różnej maści. Może dlatego powalił Harry’ego? Albo po prostu go zaskoczył. Nie wiem. Z zamyśleń wyrwał mnie dotyk dłoni na moich plecach. Gwałtownie się obróciłam, i zobaczyłam chłopaka z jasnobrązowymi lokami na głowie.
-Hej. Sorry, że cię przestraszyłem.
-Spoko. Myślałam, że to ktoś inny.
-Aha. Tak w ogóle jestem Geo.
-Ruby, miło mi – wykrzywiam usta w lekki uśmiech.
-Co taka ładna dziewczyna robi na takiej imprezie? – pyta z uśmiechem, przysiadając się koło mnie. Gdyby Harry to widział…
-Przyszłam z koleżanką, ale ona mnie trochę olała, a ja zostałam sama. – wole pominąć temat Harry’ego.
-Aha. Fajnie. – uśmiecha się – ja przyszedłem sam. W sumie to dom mojego, znajomego. Chciałem przyjść się wyluzować.
-Mark to twój kupel?
-No. Znacie się?
-Można tak powiedzieć. Chodzę z nim do szkoły, a moja przyjaciółka to jego dobra znajoma.
-Radlynn?
-Nie, Alice.
-Aha – uśmiechnął się lekko – znam ją. Podkochiwałem się w niej ze 2 lata temu. – zaśmiał się lekko.
-Fajnie wiedzieć – również się uśmiechnęłam.
Kiedy zapadła niezręczna cisza z domu usłyszałam krzyk.
-BIJĄ SIĘ! – otwarłam szeroko oczy i wbiegłam do domu.
O mój Boże…. Harry.




*Jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz*

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wow ..... Super :-)
jesteś naprawdę zdolna :)

Julia Bilska pisze...

Dobrze sie go czyta . Cudowny *.*