wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 14: "Wieczór u Ali"

Obiecuje.... Obiecuje.... Obiecuje....

Chodzi mi to po głowie już od 2 dni. Wczoraj zaczęła się szkoła. Nic wielkiego. Lekcje BHP. Alice wciąż chora, a Niall’a nie ma w szkole z niewiadomych dla mnie przyczyn. Harry również gdzieś wyparował.
Zostałam sama.
Na szczęście Al. Wraca jutro do szkoły.

***
Dzwonek sygnalizujący koniec lekcji na dziś rozbrzmiewa po całej szkole. Wszyscy zerwali się z miejsc pakując swoje książki i wychodząc gromadami z klasy. Odblokowałam telefon, a by przeczytać sms.

Uśmiechnęłam się do ekranu.

***
Kiedy byłam w domu zjadłam obiad przyszykowany przez Charlie’go. Na lodówce była przypięta karteczka.
Parsknęłam cicho i włożyłam jedzenie do mikrofalówki. Po 2 minutach było gotowe. Lubię hamburgery, ale mógłby się wysilić na coś co bardziej przypomina obiad.


***
Koło 15:00 byłam już pod domem Alice. Zadzwoniłam dzwonkiem, a drzwi otwarł mi jej brat.
-Hej Rue.
-Hej Liam. Jest Alice?
-Pewnie, że jest. Wchodź.
-Dzięki.
-Jest w swoim pokoju. – pokazał palcem na drzwi na końcu korytarza.
-Okej. – ściągnęłam buty i podreptałam do sypialni przyjaciółki. Uchyliłam delikatnie drzwi i ujrzałam ogarniętą już Ali.
-Hej!
-No hej – uśmiechnęłam się i mocno przytuliłam przyjaciółkę.
-Wreszcie jesteś. Chcesz kawę?
-Chętnie.
-Okej. To chodź – poinstruowała mnie machając zachęcająco ręką.  Weszliśmy do ogromnej kuchni znajdującej się naprzeciw salonu, w który był Liam. Siadłam na barowym krzesełku przy wysokim blacie i oparłam głowę o rękę.
-Jak w szkole zapytała znienacka.
-Ujdzie.
-Harry był?
-Nie. Niall też nie. – uprzedziłam jej pytanie.
-Nic dziwnego skoro się pobili.
-Skąd o tym wiesz?! – zapytałam zdziwiona.
-Wieści w Bristolu dosyć szybko się rozchodzą.
-Ugh…
-Nie martw się. Dowiedziałam się od Liama.
-A on skąd wiedział?
-Jest przyjacielem Niall’a.
-Yhym.
-Nawet nie wiesz jak nudno jest siedzieć samemu w domu. – zmieniła temat podając mi filiżankę kawy z mlekiem i cukrem.
-Z twoim charakterem? Domyślam się.
-Heh dzięki.
-Co dziś robimy?
-Wypożyczyłam film.
-Jaki?
-Jestem numerem cztery.
-Nie oglądałam.
-Ja też. Dlatego wypożyczyłam go – zaśmiała się. Poszliśmy do jej pokoju. Włożyła film do odtwarzacza podpiętego do 42 calowego telewizora wiszącego na ścianie.
***
Film był dosyć ciekawy. Szkoda tylko, że się tak skończył. Wyszłam z domu Ali kierując się w stronę mojego. Było po 21. Charlie’go jeszcze nie było. Wysłałam sms do JJ.

-Ugh – mruknęłam do siebie. Gdy byłam już pod domem. Otwarłam drzwi i wdrapałam się na górę. Przebrałam się w piżamę i ległam na łóżku odkładając telefon na szafkę nocną.
Usnęłam po paru minutach wiercenia się w celu uzyskania wygodniejszej formy.






 *Jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz*

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nic się na razie nie dzieje. Ale rozdział jak zwykle fajny. Daj więcej akcji.
kisses
Mona Paradise

Anonimowy pisze...

Jesteś świetna dziewczyno !!!!!
Masz tak wspaniałą wyobraźnie :-).
Prosze o więcej rozdziałów <3

Anonimowy pisze...

Nie no czad masz talent naprawde ja myśle żę to nie jest tak że nie podobają się komuś twoje rozdziały moim zdaniem to poprostu ktoś przeczyta i później nie da koma ale to tylko moje zdanie więc ale naprawde świetne te twoje rozdziały

Anonimowy pisze...

Blagam Cie dodawaj czesciej . Piszesz swietnie , nie wiem co powiedziec *_* Twoje rozdzialy sa zaskakujace , swietne i uvfvhxdxhsbt Niall sie troszczy.. A Harry dostaje po dupie , przepraszam ze nie komentowalam ale za bardzo sie zaczytalam , wciagnelo mnie :* Jestes po prostu swietna :3 Uwielbiam Cie :> <3 // Vici

Julia Bilska pisze...

Anonim ma rację . To bardzo uzależnia . To jest piękne *.*