niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 7: "Złamane serce"

-Co tu się kurwa dzieje?!
-To ja powinnam o to spytać. Co tu robisz z moim bratem?!
-Kiedy tylko się rozłączyłaś poleciałam po niego, żeby się upewnić czy nic ci nie jest!
-Ale jak widać wszystko dobrze – wtrącił mój brat na co szybko wyplotłam palce z uścisku Harry'ego.
-Ugh, Ali przecież mówiłam, że masz nie przychodzić!
-Kurwa Ruby, ale bałam się, że ten popapraniec może ci coś zrobić!
-Ale jak widzisz nic mnie nie zrobił! – z naciskiem na nic.
-Tak, ale ty nie znasz go tak jak ja! Myślisz, że jaką gatką zarywa do dziewczyn?!
-Nie wiem!
-Z tobą czuje się inaczej, bla, bla, bla… Jesteś cudowna i w ogóle.. Wydaje się ci to znajome – zbladłam i odsunęłam się od Harry'ego.
-Nie Rub, to nie tak, mówiłem serio.. – wytłumaczył. Zbliżył się na co zrobiłam kilka kroków w tył. Na mojej twarzy pojawił się strach. Kiedy nagle JJ chwycił go za ramię gwałtownie odwracając.
-Nie zbliżaj się do niej! – krzyknął po czym pięść mojego brata miała bliskie spotkanie z twarzą zielonookiego bruneta. Aż pisnęłam kiedy zakrwawiony Styles upadał na ziemię. Nie było mi go w najmniejszym stopniu żal. Cieszyłam się, że to zrobił.
-Chodź Rub – odparła Ali chwytając za dłoń, którą wcześniej romantycznie była spleciona z dłonią tego popaprańca. Ruszyliśmy wszyscy do wyjścia. Przed galerią stał zaparkowany samochód mojego brata. Szybko wsiadłam, ale zanim zamknęłam drzwi usłyszałam krzyk.
-Ruby czekaj! To nie tak! Daj mi wytłumaczyć! – drzwi do samochodu zostały gwałtownie zamknięte, przez JJ po czym wsiadł do samochodu i włączył silnik. Harry był coraz bliżej. Coraz wyraźniej słyszałam krzyki wcześniej zagłuszane przez terkot silnika. Zanim jednak zdążył dobiec mój brat z impetem wcisnął pedał gazu i ruszył w stronę domu.

***

Nie będę kłamać. Po tym jak wróciłam do domu po odwiezieniu Alice pobiegłam na górę do pokoju. Bez tłumaczenia Charlie’mu czemu wracam do domu z napuchniętymi policzkami i czerwonymi oczami od płaczu weszłam do pokoju gdzie się zamknęłam. Położyłam się na łóżko uprzednio zdejmując buty. Co chwilę mój iPhone wibrował od dostawanych sms. Wyłączyłam telefon powoli mając go dość. Nie wiem jak się z tym uporać, zmienię numer, ale to jutro. Okryłam się kocem, starając wymazać z pamięci tego frajera. Zamknęłam oczy i układając się wygodnie usnęłam.


JJ's POV:

-następnego ranka-
Nie jestem pewny czy mam obudzić Rue. Chcę, żeby chodź na chwile się zrelaksowała, czy coś. Nie wiem jak to jest mieć złamane serce, ponieważ nigdy nie miałem, ani nie złamałem czyjegoś serca. Cat jest moją pierwszą dziewczyną i jedyną. Znamy się już długo, a 2/3 naszej znajomości jesteśmy w związku. Zrobiłem jajko sadzone z tostami i nalałem soku pomarańczowego. Wszystko umiejscowiłem na tacce, po czym zaniosłem jedzenie Ruby. Zapukałem leciutko i uchyliłem drzwi.
-Hej Rue. Wstawaj mam śniadanie.
-Jejku dzięki Jamie. Wiesz jak mnie pocieszyć.
-Mam też nadzieje, że wyjaśnisz mi całą sytuacje.
-Um…
-Wiem, że rany masz świeże, ale chce coś wiedzieć.
-No ten chłopak, którego potraktowałeś pięścią to Harry.
-Dobra. To teraz czemu trzymał cię za rękę?
-Um, no jakby jakoś półgodziny przed tym jak nas zobaczyliście to…
-Nie gadaj, że z nim to robiłaś!
-Nie Jamie! – zauważyłem jak się zaczerwieniła.
-To co?
-Tylko obściskiwaliśmy się..
-Jezu Rue.. Przecież jeszcze nigdy nie byłaś tak otwarta na chłopaków… - zaakcentowałem słowo nigdy.
-No wiem JJ, ale no jakby mnie zaskoczył, a potem to już mu się poddałam, oczarował mnie tą swoją gadką na podryw, którą w skrócie słyszałeś z ust Alice.
-Yhym, coś jeszcze powinienem wiedzieć?
-Kiedy się całowaliśmy nie mieliśmy koszulek…
-Co?!
-No, bo wlazł mi kiedy się przebierałam i no nie powiem, zaskoczyło mnie to, ale wtedy był taki, no szarmancki i w ogóle. Zaskoczył mnie po prostu, bo wtedy mnie przepraszał, a ja się tego nie spodziewałam i no….
-Mówisz strasznie chaotycznie, ale rozumiem. Po prostu zboczeniec wlazł ci do przebieralni i zahipnotyzował swoją gadką. Czaje.
-Dzięki Jamie. Potrzebowałam męskiego ciepła, a dobrze wiesz jaka rozmowa, byłaby z Charlie’m gdyby zorientował się, że coś jest nie tak – przytuliła mnie mocno.
-Nie ma sprawy mała. Pamiętaj, że możesz liczyć na starszego braciszka.
-Cat to ma wiele szczęścia, że cię ma.
-Dzięki, że mi to mówisz.
-A tak w ogóle to jak tam u was? – pociągnęła nosem i spojrzała mi w oczy uwalniając się z niedźwiedziego uścisku starszego brata.
-Dobrze. – uśmiechnąłem się szeroko odsłaniając szereg białych zębów.
-Cieszę się. – usłyszałem pukanie i dzwonek.
-Ktoś chyba puka, poczekaj tu, otworze.
-Jeśli to Harry to..
-Wiem – powiedziałem przerywając jej. Zeszedłem na dół. Uchyliłem drzwi i zobaczyłem uśmiechniętą Alice.
-Hej JJ, jest Rue?
-Jest.
-Mogę?
-Raczej tak. – uśmiechnąłem się szeroko.
-Dzięki. – odwzajemniła uśmiech.
-Na górze w swoim pokoju – uprzedziłem pytanie Ali wskazując palcem na piętro.
-Dzięki. – znów się wyszczerzyła ściągając conversy ze stóp i pobiegła na górę. Usłyszałem wibrujący telefon co oznaczało, że dostałem wiadomość. Odblokowałem i uśmiechnąłem się do ekranu kiedy zobaczyłem „Masz wiadomość od: CAT ♥”.

Alice's POV:

Weszłam do pokoju Rue i zobaczyłam wrak człowieka siedzącego na łóżku. Skrzywiłam się na widok Ruby wciąż mającej jeszcze napuchnięte policzki od płaczu.
-Hej, jak się trzymasz?
-Dziś lepiej.
-Mam coś dla ciebie. – wyciągnęłam z torby pudełko z lodami i czekolady. – To zawsze pomaga – uśmiechnęłam się pocieszająco.
-Dzięki Al. Ty wiesz co jest najlepsze. – odłożyłam produkty na szafkę nocną i siadłam na łóżku koło Rub.
-Um, idziesz dziś do pracy?
-Nie wiem, chyba tak. Ponoć mam zmianę z Niall'em.
-Oby. A z Harrym też?
-Podobno tylko przez godzinę.
-Ale Niall wtedy będzie?
-Nie, chyba.
-I się nie boisz, po tym, no wiesz?
-Ma być podobno szef. Chyba Harry jest na tyle ogarnięty, żeby nie zaczepiać mnie kiedy szef bacznie będzie wlepiał swoje gały w monitor, gdzie jest podgląd z kamer przemysłowych…
-Chyba nie. O której zaczynasz?
-O 15:00.
-A kończysz?
-Chyba tak jak wczoraj.
-Aha. Przyjdę pod sklep.
-No dobra, ale tym razem nie bierz JJ. Ma swoje życie.
-No ok.
-Będzie Niall więc…
-Musze powiedzieć, że twój brat jest naprawdę mega wysoki i napakowany.
-Heh. Ali on jest zajęty! – powiedziała żartobliwie.
-Przecież nie będzie wiecznie z Cat..
-No nie wiem. Układ im się świetnie.
-Przecież miał inne dziewczyny, Cat nie była jego jedyną, na pewno jeszcze nie wystarczająco zasmakował życia..- zaczęłam się chichrać.
-Um, Ali...
-Tak?
-Cat to jego pierwsza i jedyna dziewczyna…
-No co ty?
-Serio. Po prostu są dla siebie stworzeni.
-No dobra. Są inne dupy w Bristolu, więc na pewno coś jeszcze złowię. – obydwie zaczęłyśmy wydawań z siebie nieposkromiony chichot.
-A co z Niellem? Lubisz go?
-Kochana pamiętasz jak przez Skypa gadałam ci o mega super ciachu, z którym się bzykałam?
-Kojarzę – powiedziała czerwieniąc się jak burak.
-To był on.
-CO?! I co się stało czemu z nim nie jesteś?
-To był tak zwany jedno razowy wyskok Rue. Chwila słabości, a że był pod ręką to wiesz. Jedna randka, bzykanko i papa.
-Kurde Al., nie wiedziałam…
-No widzisz. Teraz jest cały twój.
-No nie wiem. Skoro wiesz traktuje tak dziewczyny to…
-Nie Ruby, on jest inny. – przerwałam jej – on chciał związku ze mną to ja mu powiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie..
-Czyli on…
-Jak najbardziej. A z tego co mi opowiadał wpadłaś mu w oko.
-Naprawdę?
-Naprawdę. Jak chcesz to będziemy w kawiarni przez tą godzinę co masz być z Harry'm.
-Będzie miło. A ty nie czujesz się dziwnie jak z nim gadasz?
-Nie z kąd ten pomysł? Jest między nami spoko. Zero nieprzyjemnych chwil i w ogóle. Traktuje go jak brata..
-Którego bzyknęłaś?
-Dokładnie. – wyszczerzyłam zęby. – Napisz do Niall'a i spotkaj się z nim przed robotą.
-Um, no ok.
-I tylko, bo on o wszystkim wie…
-Powiedziałaś mu?!
-No właśnie z nim piszę, ale tylko o Harry'm, nic więcej.
-Zabije cię kiedyś, obiecuje – powiedziała żartobliwie.
-Okay, a teraz do niego napisz.


Ruby's POV:

Sięgnęłam po telefon i włączyłam go. Od razu na ekranie wyświetliło się 10 nieodebranych połączeń i 34 wiadomości z czego 26 od Harry'ego.
-Boże jaki z Harry'ego dzieciak.
-Co jest?
-Zamiast dzwonić do mnie to pisze smsy.
Ahaha – przeszła w chichot.
-Połączenia nieodebrane tylko od Charlie'go i ciebie + wysłałaś parę smsów.
-A ile on do ciebie napisał?
-Pisze, że 26 wiadomości. Otworzyć je?
-Nie, Nawet nie próbuj. Usuń je. Potem zmień numer.
-Hej laski – wtrącił JJ. – mam dla ciebie nową kartę do telefonu. Sądzę, że ci się przyda.
-Dzięki – rzucił kartonik z kartą w środku na moje łóżko.
-Idę na spacer z Cat. Jak coś to dzwoń.
-Okay. Miłego spaceru, pozdrów ją – uśmiechnęłam się szczerze.
-Spoko. To pa Rue. Ali – skinął do niej głową po czym wyszedł. Wyłamałam mały prostokącik i włożyłam go do telefonu uprzednio wyciągając stary.
-Ma wyczucie.
-Tak jest jedyny – uśmiechnęłam się.
-Idę do łazienki.
-Okay. – wstała z łóżka i wyszła. Wysłałam paru znajomym smsa z powiadomieniem o zmianie numeru po czym napisałam sms do Nialla.

Nie czekałam długo na opowiedz. Tak jakby czekał, aż napisze.



Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 11:23. Niby dużo czasu, ale nie wiem czy się wyrobie. Zerwałam się w pośpiechu z łóżka, otwierając ogromne drzwi do szafy. Zaczęłam przegrzebywać stosy poukładanych bluzek w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego.

Do pokoju weszła Alice.
-Co robisz?
-Szukam czegoś fajnego na randkę z Niall'em.
-Ugh to nie ta półka. – powiedziała otwierając drugie drzwi ogromniej szafy gdzie były sukienki.
-O nie, nie ma mowy!
-Cicho. O ta będzie idealna! – wyciągnęła lekką sukienkę na ramiączkach w kolorze miętowym z rozkloszowanym dołem.
-Będzie mi w niej zimno!
-To weźmiesz jeszcze do tego tą czarną skórzaną kurtkę.
-A na nogi?
-Niall lubi jak dziewczyna nosi trampki do sukienek dlatego weźmiesz swoje czarne conversy.
-Um, to nie będzie wyglądało dziwnie?
-Wolisz, żebym pożyczyła ci do tego moje miętowe obcasy?
-Nie, nie umiem w nich chodzić…
-No właśnie więc nie zarzekaj! – wręczyła mi ubrania.


***

Przyznam, że nie wyglądałam najgorzej, ale czułam się nieswojo. Nie lubiłam sukienek, ale w tej czułam się dosyć swobodnie. To jest ta, którą wybrała mi Ali kiedy byłam z nią na zakupach. Nałożyłam jeszcze delikatny make-up i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie Ali.
-Wyglądasz ostro!
-Cicho! – zachichotałam po czym nałożyłam na swoje gołe stopy nowe trampki od Charlie'go.
-Dobra to ja lecę. Jestem umówiona z kolegą. Widzimy się o 15:00 pod kawiarnią. PAA! – chciałam dopytać o tajemniczego nowego przyjaciela Alice, ale zanim to zrobiłam wyszła pędem z mojego domu. Zegar wskazywał 12:30, więc spokojnie mogłam się zrelaksować na kanapie. Nalałam sobie szklankę wody i usiadłam na sofie. Z nudy włączyłam telewizor. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Co? Przecież jestem umówiona z Niall'em dopiero za 20 minut. Co tak wcześnie? Powędrowałam do drzwi wejściowych. Poprawiłam włosy, wzięłam głęboki oddech, a moim oczom ukazał się… Harry?! Co kurwa?!
-Hej piękna, mogę wejść?

* jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz *

1 komentarz:

Julia Bilska pisze...

Cudowny *.* Kocham go czytać *.*