poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 8: "Randka z Niall'em"

-Hej piękna, mogę wejść?
-Nie. Skąd ten pomysł?
-Rue, proszę musimy porozmawiać.
-Nie Harry, nie musimy.
-Czemu?
-Bo nie mamy o czym!!
-Chce wytłumaczyć…
-Jeśli masz kłamać to lepiej się w ogóle nie odzywaj…
-Rue proszę.
-Ruby – poprawiam chłopaka – Rue dla przyjaciół i rodziny…
-Proszę daj mi wytłumaczyć…
-Co wytłumaczyć?
-Że tobą jest inaczej…
-Nie. Nic nie jest ze mną inaczej..
-Jest. Przy tobie czuje się…
-Słowo inaczej nic nie zmienia. – przerywam.
-Zmienia…
-To przyznaj, że jak machałeś mi wtedy w parku, nie miałeś zamiaru wykorzystać mnie jak każdą inną! – nic nie mówi – no dawaj! – spuszcza głowę – widziałam. A teraz wyjdź. Brzydzę się tobą…
-Ruby… - zatrzaskuje chłopakowi drzwi przed twarzą i opieram się o nie.
-Odejdź!
-Nigdy.
-Wynocha!
-Nie.
-Bo..bo zadzwonię po brata!!
-Nie zadzwonisz..
-Zdziwisz się!
-Ruby, ale ja..
-Ty co?
-Ja..ja.. cię.. chyba.. – jąka się. Moje oczy podwoiły swój rozmiar, wiedząc co ma na myśli.
-Nie kończ. Wiem, że to jest kłamstwo. – zaczęłam szlochać.
-Kocham.
-Odejdź! – wiem, że to nie może być prawda. To jest Harry Styles. On nie kocha. On z zimną krwią podrywa dziewczyny, a potem wykorzystuje. Zostawia je, traktuje jak śmieci i zachowuje się jakby nic się nie stało. To nie może być prawda. Znamy się ledwie tydzień. Z zamyśleń wyrywa mnie głos chłopaka.
-Hallo? Jesteś tam jeszcze? Ruby? – chłopak uderza pięścią w drewnianą płytę, która nas dzieliła na co lekko się wzdrygam. – Do zobaczenia w pracy.
Chyba go pojebało? Po tym wszystkim mam iść z nim do pracy? Nie ma mowy. Pobiegłam na górę i włączyłam komórkę. Wybrałam numer i zadzwoniłam do szefa.
-Hallo?
-Dzień dobry szefie.
-O witaj moja kochana! Miło cię słyszeć!
-Pana też.
-Coś się stało?
-Um, nie… znaczy tak. Nie czuję się najlepiej.
-Oj to nie dobrze.
-Mogę nie przyjść dziś do pracy. To coś poważnego.. Najwyżej odrobię innego dnia czy coś.
-Nie ma sprawy moja droga! Nie zaprzątaj sobie tym swojej małej główki. Nic nie musisz odrabiać! Sądzę, że Harry sam sobie poradzi, to zdolny chłopak! – mówi entuzjastycznie.
-Taa.. na pewno.
-To widzimy się w czwartek. Kuruj się!
-Dziękuje – mówię patrząc na kalendarz. Dał mi dwa dni wolnego?
-Do widzenia, moja droga.
-Jeszcze raz dziękuje. Do widzenia. – wow. Mój szef wie jak poprawić humor. Ten jego włoski akcent i to jak mówi, od razu czuje się lepiej. To dobry człowiek.
Ściągnęłam buty i położyłam się na łóżku. Skąd Harry wiedział gdzie mieszkam? Dobra nie ważne.

***

Po około 20 długich minut leżenia usłyszałam pukanie. O Boże, a jak to Harry? Nie, nie wytrzymam.
-Kto tam? – pociągnęłam nosem.
-To ja Niall – otworzyłam drzwi. Na policzkach miałam wyschnięte stróżki łez, a oczy opuchnięte od płaczu.
-Wejdź.
-Jezu Rue! Wszystko okej?! – mówi kładąc dłonie po obu stronach mojej twarzy.
-Tak… znaczy nie do końca, nie przejmuj się..
-Jak mam się nie przejmować? Przychodzę, a ty cała zapłakana.. Co się stało? – zaczął ściągać kurtkę po czym powiesił ją na wieszaku.
-No..no, Harry tu był i…
-Nic ci nie zrobił? Jak dorwę gnoja to..
-Nie Niall – przerywam – wszystko okej. Po prostu jeszcze rany mam świeże po wczorajszym, a to, że tu przyszedł nie poprawiło mi humoru..
-Jezu Rue.. – mówi oplatając mnie niedźwiedzim uścisku. – wiesz jak się wystraszyłem?
-Nie ma z czego – odwzajemniam uścisk.
-Jest i to jak.
-Nie naprawdę Niall, spokojnie, ale nie mam ochoty nigdzie iść, nie gniewaj się..
-Nie gniewam. Chcesz żebym tu został? Jakby wrócił?
-Chętnie… - uśmiechnęłam się lekko.
-Będzie dobrze..
-Oby – odklejam się od chłopaka – pomoczyłam ci całą koszulę..
-To nic – chichoczę po czym dołączam. – i tak ma być cały czas – uśmiecha się szeroko odsłaniając szereg białych zębów.
-Chcesz coś do picia? Jedzenia?
-Nie. Zamówię pizzę.
-Okej. Chodź na górę.
-Spoko – wyciąga telefon i zamawia jedzenie.
-Nie masz dziś pracy? – mówię siadając na skraju łóżka.
-Nie, już nie – uśmiecha się i dołącza do mnie siadając obok.
-Chyba nie ja jestem powodem?
-Nie zamieniłem sobie i pracowałem rano.
-Aha.
-No.
-Co chcesz robić?
-Może jakiś film? Czy coś?
-Spoko – wstaje i biorę laptop. Niall wygodniej rozsiada się na łóżku. Siadam koło niego i włączam urządzenie.
-Wybierasz.
-Okej. – przeglądam jakieś komedie i wybieram jedną. Włączam ją i słyszę dzwonek. Schodzę z Niall’em na dół, a on otwiera dzwi.
-Co ty tu kurwa robisz? – słyszę męski głos. To Harry.



* jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz *

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hej 8 i 7 to ten sam. Jak zwykle fajnie. Szybko dawaj następny.
Kisses
Mona

Anais Beerd pisze...

Hej Inez !!!
Słuchaj, zapraszam Cię na mojego bloga ( również o 1D :D ). Na razie nie ma tam wątków z One Direction ale na razie się rozkręcam
link : http://storyofoned.blogspot.com/ Anais :*

Julia Bilska pisze...

Dziękuję za dedykację i za*** rozdział jak zawsze *.*