czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 5: "Zakupy"


Obudziłam się koło godziny 9:30. Za firanki wydostawały się promienie światła. Wstała i przetarłam oczy. Z trudem unosiłam nogi, ale w końcu doczłapałam się do szafy. Wybrałam coś lekkiego bo dziś było dosyć ciepło. Skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, nałożyłam make-up i ubrałam się. Wyszłam z łazienki i poszłam coś zjeść. W domu był jedynie JJ siedzący na kanapie i zajadający płatki kukurydziane z mlekiem. Zrobiłam sobie to samo do jedzenia. Wysłałam sms'a do Ali.


 


***

-Pa JJ.
-No nara młoda.
Wzięłam pieniądze z szafki, które zostawił mi Charlie na książki i schowałam je do kieszeni. Wyszłam z domu. Zeszłam po schodach i podbiegłam do Alice. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam, która godzina.
-Szybko, chodź bo mam na 17:00 do pracy.
-Właśnie, a ty nie masz na rano.
-Jakaś dziewczyna miała coś wieczorem do załatwienia i poprosiła szefa o wcześniejszą zmianę i zamienił ją ze mną.
-Aha. Z resztą po co mamy się śpieszyć jest dopiero 11:00.
-Znając ciebie wbijesz do jakiś sklepów z ciuchami więc ostrożności nigdy za wiele.
-No dobra. - ruszyliśmy szybkim krokiem. Centrum było już blisko.

Weszliśmy.

***

Było koło godziny 12:00. Jak co dzień był tam niezły tłok. Pierwsze skierowaliśmy się do księgarni, gdzie kupiliśmy potrzebne nam książki do szkoły. Nie było ich dużo. Zapłaciłam i wyszliśmy.
-Ruby, ile ci jeszcze zostało?
-Czekaj sprawdzę. 150$, a co?
-Masz jakieś wydatki jeszcze?
-Nie planowałam kupić tylko książki.
-To chodź do jakiś sklepów odzieżowych.
-Po co? Mam dużo ciuchów.
-Ta, ale drętwych. Jedyne jakie masz cool to te, które pomagałam ci wybierać.
-Eh, no dobra.
-Wiesz Rub, nasza szkoła to nie przelewki.
-Zdaje sobie z tego sprawę.
-To dobrze.
Ruszyliśmy do sklepów. Kupiłam dosyć dużo ciuchów. Ali z resztą też. Prawie nic mi już nie zostało. Było już po 16:00. Zaczęłam zmierzać w stronę miejsca, w którym pracuję. Niall niestety kończył zmianę. Wychodziło na to, że zostałam sama. Odłożyłam torby zakupów do swojej szafki i przebrałam się w swój uniform. Była to czarna, krótka spódniczka i gładki, czerwony t-shirt z logo firmy. Pas przewiązałam czarnym fartuszkiem. Na nogach miałam swoje poczciwe, stare trampki. Wzięłam notes, długopis i schowałam go do kieszeni w fartuszku. Siadłam za ladą i zaczęłam rozwiązywać krzyżówki. Po 30 minutach gdy byłam w połowie przyszła 2 osoba, która miała mi towarzyszyć na zmianie. Szerze? Wolałabym już sama opanować ten burdel niż, żeby mieć jedną zmianę ze Styles'em...
Starałam się nie zwracać na siebie uwagi, aby tylko ten załam tu nie podszedł. Siedziałam cichutko za ladą, cały czas rozwiązując krzyżówkę. Brunet poszedł na zaplecze aby się przebrać. Chłopcy mieli mniej pociągające uniformy. Wyglądali w nich raczej... normalnie. Czarne rurki i białe t-shirty mniej przyciągały uwagę od naszego skąpego odzienia.

* jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz *

8 komentarzy:

Julia Bilska pisze...

Chcę więcej :**

Anonimowy pisze...

Mi się podoba. Minusem są błędy, ale sama je robię więc Ci wybaczam ;P
Dawaj nexta i nie przejmuj się, że jest mało komentarzy dwie fanki masz. Dla nas też warto pisać.
Kisses
Mona Paradise

Anonimowy pisze...

fajnee...

Anonimowy pisze...

super dawaj dalej ...

Anonimowy pisze...

Zaj***sty ten pamiętnik!!!!!!!! Czemu nie ma Liama i Nialla?????

Anonimowy pisze...

mało komentarzy tyle jest fanek a mało ten pamiętnik kto czyta BYŚCIE SIE WSTYDZIŁY DIRECTIONERS Koffam chłopków z 1D <3 <3

Anonimowy pisze...

CHCE WIĘCEJ.....

Julia Bilska pisze...

Cudo *.*