środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 1: "Przeprowadzka"


Nastał ostatni tydzień wakacji. Wietrzny poranek, słońce wysoko na niebie i niewielka garstka chmur. Obudził mnie terkot silnika samochodu wyjeżdżającego z pod mojego domu. To Charlie - mój ojczym. Pewnie pojechał po jakieś jedzenie na drogę, to w końcu dziś się przeprowadzamy. Wstałam ze składanej pryczy i udałam się w stronę łazienki by się odświeżyć. Ubrałam się w czarne rurki, białą koszulkę na ramiączka, a że było mi chłodno nałożyłam na siebie jeszcze koszule w kratę, w której podwinęłam rękawy. Zeszłam schodami do kuchni i przyrządziłam sobie omlet z małymi pomidorkami i szczypiorkiem. Po zjedzeniu skierowałam się ponownie na górę by dopakować rzeczy. Głównie to były ubrania i jakieś pamiątki. Na małej komodzie leżał wisiorek od mamy. Założyłam go i powoli zaczynałam znosić pudła na dół. Przeprowadzka niebyła dla mnie trudna, gdyż nie utrzymywałam, żadnych kontaktów z rówieśnikami w moim wieku. Byłam typem kujona. Jedyną przyjaciółkę, która mnie rozumiała była Alice. Dziewczyna poznana w internecie, nie mieszkająca w okolicy mojego domu, a nawet miasta. Teraz to się zmieni, bo przeprowadzam się do miasta w, którym mieszka. Do Bristolu. 

***

Skończyłam znosić pudła z mojego pokoju. Pomógł mi mój przyrodni bart JJ. Poszłam za dom ostatni raz by powspominać sobie chwile z mamą z przed wypadku. Była cudowną kobietą, na którą zawsze mogłam liczyć. Będzie brakować mi tego, że mogłam tu przyjść, na huśtawkę przymocowaną na wiśni i zapomnieć o zmartwieniach. a teraz nie mam już nic, oprócz wisiorka i paru zdjęć. Z nudów poszłam ostatni raz przejść się po mieście. Zajęło mi to dosłownie pół godziny. Kiedy zegarek na ręce wskazywał godzinę 11:30 zaczęłam zmierzać w stronę domu. Samochód z naszymi rzeczami był już spakowany, brakowało tylko mnie.
-Ruby! Gdzieś ty była? Chodź szybko, zaraz ruszamy. - popędzał mnie Charlie. Siadłam koło JJ i wyciągnęłam słuchawki z plecaka, podłączając je do telefonu. 

***

Podróż trwała nie cały dzień. Jak przyjechaliśmy zegarek wskazywał godzinę 23:45. Było zbyt późno na rozpakowywanie, dlatego wynieśliśmy składane łóżka, na których śpimy od jakiegoś czasu, gdyż nasze pierwotne są spakowane głębiej. Tata zaparkował samochód przed domem i pomógł wnieś mi moje łóżko. Mój pokój znajdował się na piętrze. Odpowiadał mi. Był dostatecznie duży, a okno rozświetlała całe pomieszczenie w dzień. Widok przez nie był oszałamiający. Przedmieścia Bristolu nocą są zaskakująco śliczne. Pokój był wyłożony dębowymi panelami a ściany koloru miętowego. Na przeciwko drzwi, a koło okna jest wnęka gdzie ściana jest biała. Tam będzie moje biurko. Poprosiłam tatę o ustawienie pryczy przy oknie. Przebrałam się w wygodną piżamę i ułożyłam na łóżku. Przyznaję nie jest ono wygodne, ale nic nie poradzę jeszcze jedną noc wytrzymam. Tata stwierdził, że nie będziemy tłuc się rzeczami, żeby z góry nie nalecieć się sąsiadom. Mi szczerze to wisiało.
Usnęłam po jakimś czasie wiercenia się, szukając odpowiedniej pozycji.


* jeśli przeczytałaś - zostaw komentarz *

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Super/@_h_1d z twitter"a

Anonimowy pisze...

Świetny blog kochana :) Magda_1D

Pati ^^ pisze...

fajne szkoda tylko że takie krótkie. ładny wygląd bloga
@Patim1D

Julia Bilska pisze...

Kocham czytać twoje opowiadanie jest cudowne *.* <3